|
Polska jesień, złotem malowana, zapoczątkowana babim latem i pożegnalnymi kluczami ptaków. Nieco później – kraszona szarugami, zapadająca w ciemność, z nastającą porą obcowania z duchami przodków. Zaduszki, ale też zadomawiający się na dobre celtycki w swych korzeniach – Halloween. Palenie cmentarnych zniczy i świeczek w dyniach koło domów. Wreszcie Andrzejki, lanie wosku, czas wróżb, zabaw i biesiadowań. Jesień wprowadza melancholijny nastrój, budzi wspomnienia i refleksje. Część z nich rodzi się na tle pożytecznego skądinąd wydarzenia, jakim była konferencja pod tytułem „Stosunki wodne w Dolinie Noteci”, zorganizowana w połowie listopada z inicjatywy i pod auspicjami senatora RP – Piotra Głowskiego. Kompetentny zespół uczonych i praktyków przybliżył jej uczestnikom budowę geologiczną Doliny Noteci i historyczne aspekty jej melioracji. Wskazał przyczyny ciągłych podtopień przybrzeżnych łąk. Słabiej, niestety, wypadł odczyt poświęcony zrównoważonemu rozwojowi obszarów związanych z Doliną, co szczególnie interesowałoby uczestników reprezentujących sektor samorządowy, rolniczy i gospodarczy. Ale po kolei. Przypomniano na Konferencji, że Środkowa Noteć, która przebiega przez województwo Wielkopolskie, składa się z tzw. Noteci Leniwej (od śluzy w Krostkowie do miasta Ujścia) i tzw. Noteci Bystrej – od Ujścia do Krzyża. Rzeka na pierwszym z tych odcinków ma bardzo małe spady podłużne (2 cm/km). Torfy na pobrzeżnych łąkach przekształcają się i mineralizują, w skutek czego osiadają. Obniżenie łąk wyniosło w ciągu 50. ostatnich lat aż 50-70 cm. Koryto rzeki – przy tak małych spadkach dna i spowolnionym przepływie wód – podlega zarastaniu i zamuleniu. Wszystko to razem sprawia, że nadnoteckie łąki na tym odcinku rzeki stale są zalewane. Nie ratują sytuacji pobudowane wały, gdyż obejmują one zaledwie 13% długości Leniwej Noteci. Nieco lepiej jest na Noteci Bystrej. Tu spadki dna są większe, przepływy szybsze i zamulenie koryta rzeki mniejsze. Nie ma środków finansowych na bagrowanie (odmulanie) koryta rzeki, jak to robiono dawniej. Zarastaniu roślinnością rzeki można by przeciwdziałać zarybiając ją roślinożernymi gatunkami ryb. Takim gatunkiem jest amur. Niestety, Krajowy Komitet i Ministerstwo Ochrony Środowiska sprzeciwiają się temu pomysłowi, w obawie o nadmierne rozprzestrzenienie się obcego naszemu naturalnemu środowisku gatunku i nieprzewidzianych skutków jakie mogłoby to przynieść. Mamy przeto na Noteci i w jej Dolinie następujący stan: - małe spadki podłużne dna rzeki, jego zarastanie i wypłycanie, coraz wolniejsze przepływy wód, - osiadanie torfu na pobrzeżnych łąkach, - brak środków i zgody na dalsze melioracje, - brak zgody na introdukcję amura, - niemożliwość korzystania z wód przez transport wodny, zwłaszcza towarowy, - zalewanie łąk, ze szkodą dla rolnictwa. W tej sytuacji nie dziwi zgłoszenie przez polskie władze Doliny Noteci do europejskiego programu ochrony siedlisk i ostoi ptasich – „Natura 2000”. Reglamentuje to jednak działalność gospodarczą dopuszczając tylko taką, która nie stoi w kolizji z przepisami prawnymi, dotyczącymi ochrony środowiska. W zasadzie należy uznać tą decyzję za słuszną, gdyż Dolina Noteci jest unikalną na skalę europejską w swej wielkości i walorach. Pod jednym wszakże warunkiem, że nie popadniemy w kolejną skrajność. Skrajność polegającą na tym, że – w przeciwieństwie do lat minionych, kiedy wysiłki kierowaliśmy głównie na gospodarcze wykorzystanie Doliny budując tam fermy bydła i obiekty przemysłowe, nie bacząc na tego skutki dla środowiska – teraz będziemy wyłącznie troszczyć się o to środowisko i tworzyć skansen przyrodniczy. A na to się zanosi. Niestety takie popadanie z jednej skrajności w drugą jest naszą polską cechą. I to jest ta jedna, z mało optymistycznych jesiennych refleksji. W Dolinie musi być miejsce dla wszystkich. I dla rolników korzystających z niej jako paszowiska. I dla przedsiębiorstw. I dla ekologów, turystów i dla transportu wodnego. Musi zwyciężyć zdrowy rozsądek i zapanować przekonanie o konieczności zrównoważonego rozwoju tego obszaru. Żyją przecież w nim ludzie, którzy chcą z niego pozyskiwać dla siebie korzyści, by dostatnio i godnie żyć. I nie wolno ekologom zapominać, że człowiek też jest składnikiem środowiska, w którym żyje – i to składnikiem najważniejszym. Tak więc chrońmy przyrodę. Jest ona naszym dziedzictwem, ale dopuśćmy do prowadzenia, w harmonii z nim, wszelkiej ludzkiej działalności, która w sposób wyraźny nie szkodzi środowisku. Piętnujmy i karzmy zaś tych, którzy rzeczywiście je dewastują, wyrzucają do rzek, do lasów i wszędzie gdzie się da śmieci, tych łamiących drzewka dopiero co posadzone itd. A jest ich wokół nas nie mało. Niech ta jesień skłoni nas wszystkich do refleksji nad pięknem tego świata, jego mądrym urządzeniem i nad potrzebą powszechnego poszanowania jego praw. Praw natury. Niech skłoni do refleksji nad tym, co jako społeczeństwo w tym zakresie robimy i co zrobić powinniśmy aby było lepiej. Z pozdrowieniami i najlepszymi życzeniami gwiazdkowymi dla Czytelników pozostaje autor. Ireneusz Krupka
|