|
W dzisiejszej Reakcji poruszymy temat stanu jednego z pilskich „parkingów”. Przypomnijmy, że temat tego pseudo parkingu poruszała już jedna z naszych Czytelniczek w kwietniu ubiegłego roku i było to zwykłe wołanie na puszczy, albo przemowa do obrazu. Nikt z odpowiedzialnych za jego wygląd i stan nie raczył nawet ustosunkować się do skargi Czytelniczki, korzystającej dość często z jego (parkingu) wygód. A oto treść listu, który przysłał do naszej redakcji jeden ze zgorzkniałych Czytelników:
Szanowni Państwo! Jestem mieszkańcem Piły, który często korzysta z „parkingu” u zbiegu ulic Budowlanych, Ogińskiego i Kujawskiej. Nie bez kozery wyraz parking ująłem w cudzysłów. To i tak zbyt delikatne z mojej strony. Przecież to miejsce do parkowania pojazdów, woła o pomstę do nieba. Nie dość, że wjeżdżając na jego teren i przejeżdżając przez niego w celu ustawienia samochodu, można go uszkodzić, poczynając od zawieszenia, do urwania chłodnicy itd. to jeszcze można na nim stracić zdrowie lub nabawić się kontuzji. Podczas deszczu, nie daj boże intensywnego, trzeba zaopatrzyć się w gumowce, aby dotrzeć do obranego miejsca przeznaczenia suchą nogą. W ekskluzywnym obuwiu nie radzę nikomu przemierzać przestrzeni tego tragikomicznego „parkingu”. Już nie raz zniszczenie obuwia stało się moim udziałem. Ale chciałbym zatrzymać się przy zdrowiu, które można stracić na tym dziurawym placu, rzekomo do parkowania. Nie tak dawno, podczas rzęsistego deszczu, miałem nieszczęście zaparkować pojazd na tym wołającym o pomstę do nieba „parkingu”. Nadmienię, bo to sprawa istotna, że zapomniałem zaopatrzyć się w gumiaki. Otóż, gdy wychodziłem z samochodu z otwartym parasolem, moja noga wpadła w ukryty w czeluści kałuży wykrot. Z impetem upadłem na ziemię, a właściwie w dół z brudną wodą. Nie dość, że byłem cały przemoczony, to na dodatek skręciłem nogę w stawie skokowym. Na szczęście nie była to poważna kontuzja. Tym razem nie udałem się do prawnika, aby zajął się sprawą, ale następnym już nie pofolguję. Dlatego, apeluję do władz miasta, aby coś z tym fantem zrobiły. Dla dobra mieszkańców i swego własnego. Poirytowany Nadal oczekujemy, a szczególnie nasi P.T. Czytelnicy, na odpowiedź z pilskiego ratusza na zarzuty postawione w dwóch REAKCJACH pilskim Kartom Miejskim. Z tego co nam wiadomo, MZK już dość dawno przesłał materiały i swoje stanowisko do Urzędu Miasta. Pozostaje tylko zredagowanie odpowiedzi i dostarczenie jej do naszej redakcji! Jeżeli gnębią Cię podobne lub poważniejsze problemy, masz jakiekolwiek niejasności czy kłopoty - napisz do nas! Nie miej żadnych oporów, możesz pisać o wszystkim. My spróbujemy Ci pomóc, reagując piorunująco! Pisz na adres redakcji: „Tętno Regionu”, ul. 11 Listopada 40 pokój 101, 64-920 Piła z dopiskiem: „REAKCJA”.
Marek Mostowski |
|
|
W poprzedniej „Reakcji” opublikowaliśmy list Czytelnika, w którym krytykuje wprowadzenie Karty Miejskiej. W tym wydaniu prezentujemy kolejny głos w tej sprawie:
Panie Redaktorze,(...) w pełni zgadzam się z Panem, który opisał sprawę Karty. MZK zafundował sobie, naszym kosztem, zabawkę która umożliwia pełną kontrolę poczynań pasażerów autobusów, a skutecznie utrudnia życie tych właśnie pasażerów. Wszystkie czytniki usytuowane są przy drzwiach(...) Takie zarejestrowanie przejazdu, czasami trwa nawet kilka sekund, co nawet przy 3-4 wsiadających pasażerach, już tworzy kolejkę i uniemożliwia zamknięcie drzwi i odjazd pojazdu. Kierowcy się denerwują, próbując popędzać pasażerów np. przez zamykanie drzwi, gdy ludzie są jeszcze na stopniach. A pasażerowie również się irytują, bo nie mogą sobie poradzić z „odbiciem” karty. Dotychczas posiadacze biletów okresowych mogli spokojnie podróżować autobusem po wykupieniu biletu, a teraz umila im się przejazd takimi atrakcjami. Zupełną kpiną jest legalizacja przejazdu przez osoby mające uprawnienia do przejazdów bezpłatnych. Osoby często starsze, nieporadne są zmuszone do poszukiwań karty, gdzieś tam w kieszeniach czy torbach i jeszcze do „walki” z czytnikiem. O dziwo wymóg legalizacji przejazdu nie dotyczy chyba pracowników MZK, gdyż nie spotkałem się jeszcze, aby jakiś kierowca po pracy, lub inny pracownik tej firmy (a paru znam z widzenia) „odbijał” kartę. Coś chyba jest nie tak?! Jeszcze jedna sprawa dotycząca biletów okresowych. Dotychczas bilet można było wykupić nawet na 3 miesiące, np. od 1 czerwca do 31 sierpnia. W tej chwili jest to bilet 90-dniowy i obowiązuje od 1 czerwca do 29 sierpnia. (...)Teraz MZK zabiera pasażerom jeden lub dwa dni, zmuszając do wcześniejszego kupowania kolejnego biletu. W skali roku jest to 5 (lub 6) dni. I tak pilska komunikacja miejska znalazła sposób, aby jeszcze trochę wyciągnąć od pasażerów. Skrócenie czasu obowiązywania biletu okresowego, to w praktyce ukryta podwyżka jego ceny. Dziwne to wszystko, wszak MZK powinno swoich pasażerów zachęcać, a nie zniechęcać! Na razie jednak jest odwrotnie. Stały pasażer
Oczekujemy, a szczególnie nasi P.T. Czytelnicy, na odpowiedź dotyczącą postawionych zarzutów, zarówno w tej, jak i poprzedniej REAKCJI. Jeżeli gnębią Cię podobne lub poważniejsze problemy, masz jakiekolwiek niejasności czy kłopoty - napisz do nas! Nie miej żadnych oporów, możesz pisać o wszystkim. My spróbujemy Ci pomóc, reagując piorunująco! Pisz na adres redakcji: „Tętno Regionu”, ul. 11 Listopada 40 pokój 101, 64-920 Piła z dopiskiem: „REAKCJA”
Marek Mostowski
|
|
Wydawać by się mogło, że czasy w których żyjemy zdominowane winny być przez nowinki techniczne, technicyzację oraz elektronizację. Słowem, nie wyobrażamy sobie XXI wieku bez ciągłego unowocześniania „starego” lub konstruowania nowych urządzeń mających na celu ułatwienie, nam homo sapiens, codziennej egzystencji. Wszystko staje się doskonalsze, bardziej ergonomiczne i sprawniejsze w działaniu. Wszyscy jesteśmy z takiego dictum bardzo zadowoleni.... Jednak chyba nie tak do końca, o czym niech zaświadczy list od jednego z naszych Czytelników. Oto treść tej epistoły:
Redaktor Naczelny „Tętna Regionu” Marek Mostowski (z prośbą o służbowe wykorzystanie) Prezydent Miasta Piły Zbigniew Kosmatka Osoby, które podjęły decyzję o wprowadzeniu Karty Miejskiej powinny podlegać odpowiedzialności sądowej za wprowadzenie zagrożenia zdrowia i życia pasażerów. Przy dużym nasileniu ruchu i nie tylko, a w szczególności pasażerów niesprawnych (o kulach) i z bagażami. Dotyczy to tras szpitalnych. Pomysłodawcy „karty” powinni mieć zakaz korzystania z samochodów, a tylko z usług MZK. Poprzednio przyszedł kontroler i sprawdzał bilet, a teraz trzeba ciągle szukać „karty”. Czytniki nadal są niesprawne, a kontrolerzy informują o karze 20 zł. Podbicie karty lub pobranie biletu to obowiązek wejścia przednim pomostem, co powoduje opóźnienia, gdzie wcześniej w Pile można było regulować zegarki, taka była punktualność (autobusów). Osoby-pasażerowie, którzy zasłużyli na spokojne przeżycie, narażeni są na stresy, gdyż komuś zachciało się techniki. Pytanie: Koszt innowacji i zysk, czy są współmierne do przykrości, z którymi spotykają się pasażerowie? Z pełnym szacunkiem dla p. prezydenta, którego my Pilanie widzimy w III kadencji PS. Od 1946 roku Pilanin, 72 lata, pełen entuzjazmu do życia oraz do swojego miasta.
Ostatnio praktycznie nie korzystam z usług miejskiej translokacji autobusowej, dlatego trudno mi odnieść się do „skargi” Czytelnika. Mam jednak nadzieję, że będzie można skonfrontować uwagi zawarte w liście z odpowiedzią uzyskaną z Ratusza. Marek Mostowski |
|
Reakcja Kibica czarnego sportu |
|
|
|
|
W tym wydaniu „Reakcji” zaprezentujemy list czytelnika podpisującego się pseudonimem „Prawdziwy Kibic pilskiego żużla”. Jak zapewne Państwo pamiętacie, ów kibic miał już okazję w tym miejscu zaprezentować swój pogląd na temat podejścia władz municypalnych Piły do pilskiego speedway’a, a konkretnie ignorowanie potrzeb klubu, a tym samym – zdaniem Prawdziwego Kibica – potrzeb pilskiej społeczności, której gros jest zapalonymi miłośnikami tej dyscypliny sportu. Tym razem Kibica zbulwersowała próba zamachu stanu, który o mały włos dokonałby się w KS Speedway Polonii Piła. Oto co napisał w swej epistole fan pilskiego czarnego sportu:
Jestem rzeczywiście prawdziwym kibicem pilskiego żużla! I nie są to gołosłowne deklaracje. Pod pojęciem prawdziwego kibica winno kryć się szereg cech, które posiadam. A mianowicie, sympatia do ukochanego klubu, bycie z nim na dobre i na złe. Jeżeli tylko to możliwe, nie opuszczanie żadnego spotkania, wspieranie zawodników swym dopingiem oraz nie odwracanie się od nich, gdy im nie daj boże powinie się noga, albo będą mieli gorszy okres w swej karierze. Gdy drużyna jest na fali, łatwo mienić się jej kibicem. Trudniej, gdy nie jest na fali i nic jej nie wychodzi. Wtedy dopiero poznaje się prawdziwego kibica. To tyle, tytułem wstępu. Jako, że jestem od kilkudziesięciu lat kibicem pilskiego czarnego sportu, dlatego też sporo rzeczy widziałem. I wydawało mi się, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Jednak się myliłem!!!
W ostatnim czasie, szczególnie zbulwersowała mnie, rozdmuchiwana przez media i portale internetowe, próba zamachu stanu, która rozegrana została (i chyba w dalszym ciągu się rozgrywa) w pilskim klubie. Próba bezpardonowego usunięcia przez klubowych kolegów prezesa Wieczorka ze stanowiska, zagotowała mi krew w żyłach. Jestem pewien, i wielu prawdziwych kibiców zapewne podziela moje zdanie, że bez tego człowieka nie byłoby żużla w Pile! Właśnie dzięki niemu mieszkańcy byłego województwa pilskiego mogą pasjonować się, w liczbie kilku tysięcy osób, wspaniałymi widowiskami na stadionie żużlowym w Pile. Gdyby nie On, nie byłoby co oglądać i o co się kłócić! Szczególnie przykrym jest to, iż na czele puczystów stanęli ludzie, którzy zapewne zostali przez KOGOŚ podpuszczeni. Najłatwiej jest zniszczyć coś od środka, jeżeli inne próby destrukcji zawodzą. Żałosnym jest również to, że jeden z wiceprezesów udziela wkoło wywiadów, martwiąc się o klub i deklarując ciężką pracę, a sam w ubiegłym sezonie pokazał się podczas zawodów żużlowych ledwo dwa-trzy razy! Róbmy tak dalej, a rzeczywiście żużla, ku uciesze niektórych zagorzałych przeciwników, w Pile nie będzie!!! Teraz jak upadnie, to już się nie podniesie!!! Muszę jeszcze dodać, że robienie „zadymy” przed garażem klubowym w dzień najstraszliwszej katastrofy w dziejach Polski, to prawdziwy skandal i granda!!! Ludzie opamiętajcie się!!! Dla dobra pilskiego żużla wcielcie w życie zasadę, że „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”!!! Prawdziwy Kibic pilskiego żużla Chyba nie muszę nic dodawać do słów „Prawdziwego Kibica”. Ocenę oraz możliwość chwili refleksji pozostawiam w Państwa gestii. Marek Mostowski |
|
Dzisiaj, w ramach suplementu, zamieścimy obszerne fragmenty listu nawiązującego do opublikowanych w poprzednim numerze – w rubryce „Spacerki internetowe” - wypowiedzi internautów pod znamiennym tytułem „Nasza zasr... Piła”. Oto co pisze nasza Czytelniczka: Nawiązując do artykułu „Nasza zasr... Piła” pragnę również wypowiedzieć się w tym temacie, ponieważ odchody psów i kotów znajdują się wszędzie w naszym otoczeniu (na trawnikach, chodnikach, piaskownicach i pod oknami mieszkań. Odchody tych zwierząt mogą spowodować u ludzi chorobę, tzw. toksokarozę, wywołaną przez glisty kocie i psie. Gdy odchody te wysychają, jaja glist unoszą się w powietrzu i mogą trafić do żywności. (...) W krajach zachodniej Europy właściciele zwierząt sprzątają po swoich pupilach, ponieważ za pozostawienie odchodów grożą wysokie mandaty i przede wszystkim są egzekwowane, ale nie u nas, nie w Pile. Gdzie są patrole Straży Miejskiej? Mieszkam na oś. Górnym przy ul. Słowackiego i widzę od wielu lat, że pod oknami naszego budynku, mieszkania właściciele psów z okolicy zrobili sobie „toaletę” dla tych zwierząt. W maju 2006 r. mąż zwrócił się z pismem do MZGM-u o zabezpieczenie terenów zielonych przed budynkiem przy Słowackiego 12-14-16 przed wyprowadzaniem psów. W odpowiedzi napisano, że przedmiotowa sprawa zostanie poruszona w I kw. 2007 r. na zebraniu Wspólnoty Mieszkaniowej i ograniczono się do wystawienia czterech tabliczek z zakazem wyprowadzania psów, z których do końca 2006 r. została tylko jedna. Od tamtej pory pomimo moich próśb nic się nie zmieniło, a w br. w rozmowie telefonicznej pracownik ADM-u poinformował mnie, że „przedmiotowa sprawa” jest nieaktualna, ponieważ zmienił się dyrektor. Nadal pozostał brud, smród i brak możliwości otwarcia okien w obawie przed w/w chorobą. Pytam, jak długo jeszcze jedząc obiad będę miała widok na sraj... psy pod oknem? Może nasi radni uchwaliliby uchwałę zobowiązującą właścicieli psów do sprzątania po swoich pupilach oraz Straż Miejską do wystawiania wysokich mandatów, a pieniądze te przeznaczyć dla budżetu miasta i schroniska dla zwierząt.
Denerwujące jest również wyprowadzanie psów przez ich właścicieli pod sąsiednie budynki, a nie swoje! (...) Proszę o pomoc, aby okoliczni właściciele psów nie wyprowadzali ich „celowo” pod okna budynku przy ul. Słowackiego 12-14-16. Zwłaszcza klatki nr 16.
Liczymy, że pilscy rajcy zajmą się tym tematem i nie odłożą go „ad Kalendas Graecas”. Warto zadbać o zdrowie swoich wyborców, a przy okazji dodatkowym groszem uzupełnić kiesę miejską. |
|
|