Padł pomysł na zrobienie czegoś szalonego – chodziło o połączenie muzyki i żużla | Tętno Regionu. Wiadomości pilskie, z rejonu pilskiego

Recent Comments

    Padł pomysł na zrobienie czegoś szalonego – chodziło o połączenie muzyki i żużla

    Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich perkusistów, obecnie grającym w zespole Luxtorpeda. Tomasz „Krzyżyk” Krzyżaniak, bo o nim mowa, udzielił czytelnikom Tętna Regionu wywiadu, w którym opowiada m.in. o mieście, w którym się urodził i wychował oraz o innej pasji niż muzyka, a mianowicie o sporcie żużlowym.

    Na początku naszej rozmowy powiedz co cię łączy z Piłą. I co z tego miasta najmilej wspominasz?

    - Urodziłem się w Pile i tu spędziłem całą młodość. A co do miłych wspomnień, to wspominam na bieżąco, bo dość często tu przyjeżdżam (nie licząc ostatnich tygodni), by odwiedzić rodziców i przyjaciół. Mijam autem znane mi miejsca i opowiadam dzieciom różne historie z dzieciństwa: szkoła, podwórko, pierwsze zespoły… Poza tym Piła to żużel, a właśnie niedawno po kilkunastoletniej przerwie zacząłem się nim ponownie interesować.

    Pociągnijmy jeszcze wątek żużlowy. Kiedy i gdzie narodziła się pasja do tego sportu? Oraz co cię łączy z Maliniak Speedway Akcesory?

    - Pamiętam, że jako młody chłopak byłem z tatą i moim wujkiem chrzestnym na kilku meczach Stali Gorzów. Wujek był kierowcą autobusu, który woził żużlowców Stali i zabierał nas na wyjazdowe spotkania. Na mecze Polonii Piła chodziłem już jako nastolatek, a z chwilą wyjazdu na studia (to był czas, gdy Polonia zdobyła mistrza Polski) temat umarł. Po kilkunastu latach pojechałem z tatą na zawody, na Jancarza… i akurat tego dnia Stal zdobyła mistrza Polski :-). Potem już z synami i tatą pojechaliśmy na Motoarenę do Torunia na inaugurację sezonu żużlowego i od tamtego czasu złapałem ponownie bakcyla. Sam nie wiem co w tym sporcie tak lubię, bo na motorze nie jeżdżę… Ale uwielbiam ten zapach, mijanki i ekwilibrystyczne pozy zawodników na motocyklu… szczególnie Bartka Zmarzlika :-). Co do Maliniaka to łączy nas muzyka. On jest wielkim fanem rocka… Padł pomysł na zrobienie czegoś szalonego – chodziło o połączenie muzyki i żużla. Zrobił więc dla mnie pokrowce na akcesoria perkusyjne. Jedyne na świecie (śmiech).

    W jaki sposób nauczyłeś się grać na perkusji – samouk, granie do płyt?

    - Nie wiem, czy można to nazwać nauką… ja po prostu bardzo dużo muzyki słuchałem. Dużo w znaczeniu intensywnie, bo jeśli chodzi o różnorodność, to dostęp do albumów był dość ograniczony. Mieliśmy z kolegami swoje zbiory kaset i się nimi wymienialiśmy. Ktoś, kto miał „satelitę” czasem nagrał jakiś program muzyczny na video z MTV, gdzie można było zobaczyć jak wyglądają zespoły, jak grają… Właśnie tak razem się dokształcaliśmy. A potem, to już próbowaliśmy sami coś tam pograć – ja na kolanach, a koledzy na gitarach.

    Kogo podglądałaś? Kto był tym pierwszym mistrzem, z którego czerpałaś?

    - Pamiętam mojego brata jak grał na garnkach. To on słuchał w domu płyty Iron Maiden „Somewhere in time”, którą sobie przegrał z CD na kasetę w Sonusie (tak chyba się nazywał sklep). Pokazywał jak się gra wstęp do utworu Wasted Years, nie interesowałem się jeszcze wtedy perkusją, ale to zapamiętałem. Zresztą Artur grał kiedyś w pilskim zespole Vandals, oczywiście na bębnach. Po latach mama kupiła mi VHS koncertowe Life After Death, właśnie Ironów i tam zobaczyłem perkusistę, który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Chciałem też kiedyś grać. Chyba tak to się zaczęło. Moi przyjaciele z podwórka też lubili taką muzykę, więc wzrastaliśmy razem jako „metalowcy” :-).

    Obecnie grasz w zespole Luxtorpeda. Jak tam trafiłeś?

    - Zaczęło się od grania z przyjacielem z podwórka Michałem Smolarzem. Mieliśmy swój zespół, z którym niestety nigdy nic nie nagraliśmy, ani nie zagraliśmy żadnego koncertu, ale wynajmowaliśmy salkę na próby w piwnicy. Tam właśnie poznałem się z Dzbankiem, z którym próbowaliśmy grać trashową muzykę. Następnie grałem ze starszymi chłopakami z The Boomers, aż trafiłem do metalowej, kapeli Długiego – Deliverance. To właśnie z Deliverance pojechaliśmy w 1998 roku na trasę po Polsce, by supportować zespół Acid Drinkers. Tam poznałem Licę i tam usłyszałem od niego, że chciałby, abyśmy z Długim zagrali „kiedyś” na jego solowej płycie. Potraktowałem to jako żart, wiadomo. Po moim wyjeździe na studia do Poznania trafiłem do Turbo (dzięki Tomkowi Rożkowi „Hornowi”), który mnie polecił… potem grałem też równocześnie kilka lat w Armii i widywałem się czasem z Licą. I tak w 2010 roku, czyli 12 lat po „żarcie” zostałem przez niego zaproszony nowego projektu, czyli Luxtorpedy.

    Traktujesz granie jako przygodę życia, czy to już praca?

    - Nawet jakbym chciał robić coś więcej, to nie znalazłbym czasu. Moja przygoda z graniem stała się moim jedynym zajęciem i tym samym sposobem na życie. Mogę powiedzieć, że spełniły się moje marzenia, a nawet więcej… Robię to, co uwielbiam.

    Jest też zespół czy projekt  Bosko Bandits. To prawda, że to jednorazowy wybryk, czysto salezjański? Opowiedz coś o tym.

    - To taki pomysł, który miał na celu zaangażowanie księdza Darka Presnala (przez wiele lat moderatora wspólnoty salezjańskiej, do której jako nastolatek trafiłem) do bycia punkowym wokalistą. Myślę, że cel został zrealizowany… Zupełnie spontanicznie udało nam się nagrać w ciągu kilkunastu lat parę szybkich (i nie tylko) kawałków z przesłaniem salezjańskim.

    Warto dopowiedzieć, że ksiądz Dariusz Presnal, to obecny proboszcz parafii Św. Jana Bosko w Pile.
    - Zgadza się.

    Wspomniałeś o salezjańskiej wspólnocie, do której trafiłeś – chodzi oczywiście o Salezjańską Pielgrzymkę Ewangelizacyjną. Chyba to był piękny czas w twoim życiu?

    - Jak najbardziej. Do SPE namówił mnie wspomniany wcześniej przyjaciel z zespołu Michał. Tam poznałem wielu przyjaciół… tam też spotkałem żonę. Od 1995 roku właściwie do dziś, bo w tej chwili mogę o sobie powiedzieć emeryt SPE, czuję się mocno związany z tą wspólnotą. Spotykamy się co jakiś czas i to właśnie tu, w Pile.

    Na koniec może chcesz kogoś pozdrowić?

    - Pozdrawiam moich przyjaciół i znajomych z dawnych lat. Do zobaczenia przy jakiejś okazji… oczywiście w Pile.

    Rozmawiał: Sebastian Daukszewicz

    wywiad_z_krzyzaniakiem1_01

    wywiad_z_krzyzaniakiem1_06 wywiad_z_krzyzaniakiem1_02 wywiad_z_krzyzaniakiem1_03 wywiad_z_krzyzaniakiem1_04 wywiad_z_krzyzaniakiem1_05