Politykierska bufonada | Tętno Regionu. Wiadomości pilskie, z rejonu pilskiego

Politykierska bufonada

Polityka większości ludzi kojarzy się tylko z jednym, z istotami rządzącymi państwami oraz tymi, którzy kształtują prawodawstwo. Co za tym idzie, dla sporego grona słowo polityka ma negatywne konotacje. Ale gdy dokładniej przeanalizujemy owo słowo i sięgniemy do jego etymologii, stwierdzimy, że jest to pojęcie, które może być rozumiane na wiele sposobów. Słowo polityka ma swoje źródło w dwóch słowach greckich: poly – mnogość, różnorodność czy też polis – miasto-państwo. Zatem gdyby się uprzeć, można by nawet układanie harmonogramu dnia czy… obieranie cebuli określić swego rodzaju polityką.

Na pewno polityka, ta najszerzej rozumiana, rozgrywa się w skali makro i mikro. Politykami możemy bez dwóch zdań nazwać samorządowców, którzy zawiadują (lepiej lub gorzej) naszymi małymi ojczyznami. Niektórzy idą śladami Kazimierza Wielkiego i zostawiają po sobie mikropaństwo w rozkwicie, natomiast inni są mocniejsi werbalnie (a może im się tylko tak wydaje) i zależy im bardziej na promowaniu siebie, podczas mniej lub bardziej spektakularnych, lecz dużo mniej efektywnych spektakli. Jedni działają dla dobra wspólnego, z uporem godnym lepszej sprawy, inni odgrywają „polityczną” fanfaronadę. Jedni są zawsze sobą, drudzy zmieniają się nie do poznania… po zmianie miejsca zasiadania.
A jeżeli „walczą” między sobą o nowe obszary wpływów, bądź utrzymanie status quo, jedni czynią to w sposób dżentelmeński, zaś drudzy w sposób bezpardonowy, wręcz makiawelski, z szeregiem wycieczek osobistych w kierunku adwersarza.

Nie tak dawno na fanpage jednego z samorządowców ukazał się następujący komentarz: „Przepraszam ze muszę zajmować wasz czas… ale nie cierpię amatorszczyzny w wykonaniu Mariana i Kazimierza działających na zlecenie cienkoszyjego Piotra. Wokół niego hałastra cienkoszyich wodzów: Bawi go tych usłużnych półludzików mozół. Jeden łka, drugi czka, trzeci skrzeczy, A on sam szturcha ich i złorzeczy. Osip Mandelsztam”.

Czy porównywanie swego rywala do Iosifa Dżugaszwili (czyt. Stalina!!!) – bo ów wiersz, z którego pochodzi fragment mający „ubarwić” wpis, kierowany był przez Mandelsztama do ówczesnego lokatora Kremla – jest godne człowieka grającego fair?

Podpowiem: jest nie tylko niegodne, ale przede wszystkim jest posunięciem poniżej wszelkiej krytyki.

Marek Mostowski

pod_lupa_10_2017_01

pod_lupa_10_2017_03 pod_lupa_10_2017_02