Stadion przy Bydgoskiej dalej żużlowy, ale bez siedziby dla nowego stowarzyszenia | Tętno Regionu. Wiadomości pilskie, z rejonu pilskiego

Stadion przy Bydgoskiej dalej żużlowy, ale bez siedziby dla nowego stowarzyszenia

Przyszłość pilskiego żużla, ta najbliższa, nadal pozostaje jedną wielką niewiadomą. Owszem, pojawił się nowy podmiot – TŻ Polonia Piła, który z czystą kartą chce tworzyć żużel nad Gwdą, ale na dziś pozostaje bez stadionu. MOSiR w Pile nie zamierza wydzierżawiać toru na rok nowemu podmiotowi z obawy, że nowe stowarzyszenie nie będzie płacić za stadion. A długi po poprzednich zarządach żużlowych są już zbyt duże. Za to MOSiR proponuje wynajęcie stadionu na imprezy, czy na prowadzenie szkółki żużlowej. I jasno mówi, że stadion przy Bydgoskiej jest przede wszystkim przeznaczony dla żużla i piłki nożnej, a nie jak niektórzy głoszą, że ma pojawić się na tym terenie budownictwo mieszkalne czy kolejny market.

- Oficjalnie nowego stowarzyszenia, które by posiadało np. KRS nie ma. Natomiast już wcześniej ustaliliśmy, że jeśli klub nie rozliczy się z Urzędem Miasta, to nie będziemy się wiązać nowymi umowami, ponieważ jest to dla nas niewiarygodne. Poprzedni zarząd nie rozliczył się z nami, a w nowym podmiocie, który powstaje, są członkowie lub współpracownicy byłego zarządu. To nie rokuje dobrze na przyszłość. To było jasno im powiedziane – mówi Dariusz Kubicki, dyrektor MOSiR-u Piła. - Nie rozliczono dotacji z roku 2018 (ponad 35 tysięcy), a dług do MOSiR-u wynosi ponad 400 tysięcy. Od dwóch lat nie zobaczyliśmy złotówki z pieniędzy, które nam się należały za czynsz (10 tysięcy na rok). To nie są duże pieniądze, a jak wiemy, przeciętny zawodnik podczas jednego meczu tyle zarobi. My płaciliśmy za wodę, energię elektryczną. My nie jesteśmy workiem bez dna. Tu chodzi o kwestię zasad. Jak się na coś umawiamy, to umawiamy się na pewne działania, które niestety do końca nie zostały zrealizowane. Ja nie dociekam, z winy którego zarządu. Przyszłość dalej nie jest pewna, czyli może być kolejne zadłużanie kosztem MOSiR-u. Stąd decyzja o nieprzedłużaniu takiej sytuacji – dodaje.

Nowe stowarzyszenie z prezesem Remigiuszem Kają chciało zostać w zajmowanych pomieszczeniach na pilskim stadionie po poprzednim stowarzyszeniu, ale jak się okazało, nie ma takiej możliwości. Przy okazji MOSiR dementuje plotkę, że poprzednicy, którzy mieli do końca roku umowę, dostali jeden dzień na opuszczenie stadionu. Nikt ich nie wyrzucał – do dziś zajmują jedno z pomieszczeń. Pojawił się także komornik, który ma się podjąć windykacji ich należności.

- Tak naprawdę do dzisiaj się nie wyprowadzili. Umówiliśmy się, że mają tyle czasu, ile im potrzeba do wyprowadzki. W jednym z magazynów leżą ich rzeczy. Uzgodniliśmy, że jeżeli nie będą mogli zwrócić pewnego mienia, to jeden z magazynów pozostanie do ich dyspozycji do czasu zajęcia przez komornika i innych działań związanych z tym mieniem. Już wynajęliśmy dwa pomieszczenia po klubie osobom fizycznym za niewielkie pieniądze i mam nadzieję, że będą za nie płacić. Zwróciliśmy się także do komornika o podjęcie windykacji naszych należności. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Wiemy, że klub nie ma pieniędzy, więc tu nie liczymy na zbyt dużo w tej sprawie. Ja prosiłem tylko o to, co w klubie pozostało. Mam na myśli puchary, trofea Polonii, które kiedyś klub zdobywał. To nie jest dobro obecnego czy poprzedniego klubu, ale to jest historia. Będziemy my, ale też kibice powinni apelować, aby te puchary trafiły np. do muzeum, urzędu miasta lub do MOSiR-u. Będę stanowczy w tym, aby to nie stało u kogoś na kominku czy w kartonach. Ma to być w odpowiednim miejscu, a jak nowy klub będzie działać, to jesteśmy w stanie oddać jemu te trofea. My zabezpieczamy mienie, które po klubie zostało, czyli bandy dmuchane (nieposkładane, brudne), maszyny startowe. To będzie czekać na lepsze czasy. Może zdarzyć się, że klub, osoby, które będą chciały coś zrobić to otrzymają. Jednak my już nie będziemy łatwowierni. Będziemy żądali, aby było jakieś zaplecze finansowe, a nie pospolite ruszenie – informuje Kubicki.

I tu rodzi się pytanie, co dalej z imprezami żużlowymi na Bydgoskiej? Dyrektor MOSiR-u zaproponował wynajem stadionu na imprezy, treningi, czy prowadzenie szkółki. Jednak usłyszał on, że nowe stowarzyszenie nie widzi takiej możliwości, ponieważ nie mają m.in. swojej siedziby i pomieszczeń na stadionie.

- Jak ktoś nie płaci, to nie może mieć czegoś takiego. My chcemy normalizacji. Rozmawiałem z poprzednim prezesem i obecnym prezesem nowego stowarzyszenia i mówiłem, że możemy na taką współpracę pójść – wynajem stadionu na godziny. Ale na cały rok o dzierżawie nie ma mowy. Klub nie jest taką formą zainteresowany, konsekwencją tego jest wyprowadzka – mówi dyrektor Kubicki.

Obala on również kolejne plotki i pomówienia odnośnie ,,zaorania” stadionu i przeznaczenia ziemi na inne cele niż sportowe.

- Ja bardzo się wzburzam, kiedy słyszę takie głupoty, szczucie na portalach społecznościowych. Ktoś to pisze specjalnie! Jasno mówię, że nie było, nie będzie pomysłu, aby ten stadion przestał pełnić rolę obiektu sportowego. Żadne deleweroperki, osiedla, markety. Ten stadion jest dedykowany dla żużla i od ubiegłego roku też dla piłki nożnej. Zrobiliśmy oświetlenie, dalej będziemy hodować tę murawę tak, aby w większym stopniu tam piłkarze się pojawili. Dlatego ten obiekt dalej będzie tętnił życiem – zaznacza Kubicki.

Zatem wiemy, jakie jest stanowisko Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pile. Niestety, nowy podmiot nie chce zdradzać jakie ma plany na swoje funkcjonowanie. Wiadomo, że nie poddaje się w walce o stadion, dzięki któremu ligowy żużel mógłby wrócić ponownie na Bydgoską.

Sebastian Daukszewicz

stadion_przy_bydgoskiej1_01

stadion_przy_bydgoskiej1_04 stadion_przy_bydgoskiej1_02 stadion_przy_bydgoskiej1_03