Brońmy naszych małych ojczyzn

„Solidarność” z Lechem Wałęsą na czele, żądała niezależnego samorządu. Wiedziano, że demokracja musi się zakorzenić, zejść do lokalnych społeczności. Już w 1990 r. Senat przyjął ustawę o samorządzie terytorialnym. Zapoczątkował odradzanie i rozwój naszej, autonomicznej samorządności.
Dziś samorządy polskie – na poziomie gminnym, powiatowym i wojewódzkim- realizują zdecydowaną większość zadań publicznych, otrzymując na ten cel ponad 23% podatku dochodowego od firm i więcej niż 51% od osób fizycznych. Zawiadują oświatą, służbą zdrowia, kulturą, rynkiem pracy, pomocą społeczną, większością dróg i chodników, gospodarką komunalną (ogrzewanie, woda ścieki śmieci) i dziesiątkami innych spraw. To kawał odpowiedzialności i dobrej roboty, bo samorząd pozytywnie ocenia blisko 75% Polaków.
Niestety i do tych drzwi puka już „zła zmiana”. Wierzący w centralizm ludzie Prezesa, zaczęli okrawać samorząd z kompetencji ( np. odbierać urzędy pracy, ochronę środowiska) i z najlepszych kadr (kadencyjność). Chcą zmieniać podział terytorialny (nowe województwa, ustawa warszawska). A to dopiero początek! Czy chodzi o jeszcze więcej władzy dla swoich, podporządkowanie jednej opcji wszystkiego i wszystkich? Wygląda jak recydywa realnego socjalizmu. I to w momencie, gdy potrzeba spożytkować środki unijne, stawiać czoło zanieczyszczeniu środowiska, realizować śmiałe projekty. Zamieszanie, ku któremu prowadzi PiS, burzy jakąkolwiek pewność i trwałość, co fatalnie wpłynie na zarządzanie i inwestycje (nie tylko) komunalne.
Wierzę jednak, że samorząd to silnie zintegrowana wspólnota i pod przywództwem swoich liderów, postawi tamę tym zamierzeniom. Chcącym zburzyć sam fundament demokracji, my (suweren)- mieszkańcy gmin, powiatów i województw- powiedzmy nasze, zdecydowane „Nie pozwalamy!”.
Mieczysław Augustyn – Wasz Senator


