Czarne karty z historii życia starosty Komarowskiego

Legendy krążą o zachowaniu i postępowaniu wobec nie tylko podwładnych starosty pilskiego, Eligiusza Komarowskiego. Jednak większość osób, mająca styczność z Komarowskim doskonale wie, że owe legendy nie mają nic wspólnego np. z legendą o „Wandzie co nie chciała Niemca”. Poza zniesławionymi i znieważonymi lekarzami pilskiego szpitala oraz poznańską prokuraturą, która wystąpiła przeciwko Komarowskiemu z oskarżeniem publicznym, pozostali mający do czynienia z negatywnym (tu eufemizm) zachowaniem starosty, boją się wystąpić oficjalnie przeciwko kontrowersyjnemu włodarzowi powiatu pilskiego.

 

Do tych, którzy nie boją się „reakcji” Komarowskiego należy Łukasz Cieśla, dziennikarz Onetu, który napisał i opublikował na portalu Onet.pl monumentalny artykuł zawierający czarne karty z życia starosty-satrapy. Swój tekst autor zatytułował „Tajemnice starosty z Piły: Areszt ze Stokłosą, skandal. Kulisy nietypowego awansu na salony”.

 

Choć artykuł liczy grubo ponad 30 tysięcy znaków, uwierzcie państwo, czyta go się z wypiekami na twarzy, niczym najciekawszą powieść Johna Grishama czy Roberta Ludluma.

 

W swoim artykule Cieśla szeroko opisuje przebieg sprawy dot. „rzekomego” pastwienia się Komarowskiego nad swoją drugą połową, która w 2008 roku rozwiodła się z „kochającym” i despotycznym mężem.

 

– Sprawa ciągnęła się aż 11 lat — Komarowski stosował obstrukcję i nie przychodził na rozprawy, twierdząc na przykład, że jest bardzo chory albo idzie na pielgrzymkę. W końcu sąd stracił cierpliwość. W sierpniu 2008 r. aresztował go i wysłał do aresztu, w którym siedział Henryk Stokłosa – czytamy w artykule.

 

Trzeba przyznać, że Łukasz Cieśla bardzo napracował się przy tworzeniu tego artykułu, bowiem docierał do świadków, łącznie z żoną Komarowskiego, a przede wszystkim uważnie zagłębił się w akta tej „zawiłej”, trwającej ponad dekadę sprawy. Z tej mrówczej pracy powstał artykuł, pokazujący między innymi jakim przebiegłym człowiekiem jest starosta Komarowski, w jaki sposób próbował ogrywać sąd i stosować obstrukcję. Sprawa, w której do przesłuchania było tylko kilkoro świadków powinna być zakończona w kilka miesięcy. Jednak bokser-amator Komarowski, widać najlepiej czuje się w klinczu, choć także w obronie przez atak, odwrotnie jak na ringu.

 

Niesamowite jest jakich argumentów i metod używał Komarowski, aby maksymalnie przedłużać sprawę. A to wnioski o wykluczenie sędziów, a to choroba, a to ważne sesje wyrzyskiej rady miasta i gminy, czy wreszcie uczestnictwo w… 15-dniowej pielgrzymce, etc.

 

Wreszcie przepełniła się czara goryczy i sąd nie wytrzymał. „8 sierpnia 2008 r. chodzieski sąd stracił cierpliwość do Komarowskiego. Gdy nie przyszedł na rozprawę, asesor Bratkowski postanowił o tymczasowym aresztowaniu Komarowskiego. W uzasadnieniu na dziesięciu stronach wymienił jego działania paraliżujące proces. – Począwszy od 2005 r. widoczne są usilne działania oskarżonego w celu uniemożliwienia sprawnego prowadzenia procesu. Sprawa jest nieskomplikowana, do przesłuchania zgłoszono w akcie oskarżenia zaledwie kilku świadków, ale postawa oskarżonego uniemożliwia jej dokończenie. Czyni użytek z przewidzianych prawem instytucji procesowych. Podawał absurdalne argumenty o wyłączenie wszystkich sędziów. Całkowicie lekceważy zarządzenia sądu, a nadto próbuje sprawiać wrażenie pilnego uczestnika procesu. Działania oskarżonego są bezprawne – uzasadniał asesor Marcin Bratkowski”. – czytamy w artykule Łukasza Cieśli.

 

W swoim artykule redaktor Cieśla pisze: Lokalny polityk wraz ze swoim obrońcą odwołali się od drugiego wyroku skazującego, ponownie do Sądu Okręgowego w Poznaniu. W tym sądzie w lutym 2014 r. zapadł prawomocny wyrok, tym razem uniewinniający Komarowskiego od wszystkich zarzutów. Przeczytaliśmy uzasadnienie orzeczenia wydanego przez sędziów Leszka Matuszewskiego, Ewę Taberską i Sławomira Jęksę. Wskazali, że są dwie sprzeczne wersje zdarzeń i „nie sposób kategorycznie rozstrzygnąć”, która jest prawdziwa, a która nie. Co pewien czas w ich uzasadnieniu pojawia się stwierdzenie, że „nie można wykluczyć”.

 

Chociaż ostatecznie Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił Komarowskiego, to bazując na uzasadnieniu wyroku, że są dwie sprzeczne wersje zdarzeń i nie sposób kategorycznie rozstrzygnąć, trzeba przyznać, że sąd to tylko ludzie, a jak wiadomo ludzie są OMYLNI.

 

Gorąco polecam przeczytanie sensacyjnego artykułu „Tajemnice starosty z Piły: Areszt ze Stokłosą, skandal. Kulisy nietypowego awansu na salony” autorstwa Łukasza Cieśli, dziennikarza Onet.pl! Można to uczynić, wchodząc na profil Tętna Regionu na FB. Link do artykułu na Onecie, przypięty jest na górze strony. Serdecznie zapraszam do frapującej lektury.

 

Marek Mostowski