Dlaczego deficyt kaloryczny jest niebezpieczny przy odchudzaniu?
Deficyt kaloryczny polega na ograniczeniu spożycia kalorii. Zazwyczaj kojarzy się z bezpośrednim zmniejszeniem ilości porcji przyjmowanych posiłków. Większości wręcz kojarzy się z restrykcyjnym obcięciem kaloryczności diety. Czyli najprościej mówiąc w deficycie należy jeść mniej, bo jest to jedyny sposób, aby schudnąć. Z definicji deficyt kaloryczny to stan, w którym organizm spala więcej kalorii niż przyjmuje z dietą. Wprowadzając organizm w ujemny bilans energetyczny zmuszamy go do szukania innych źródeł energii – w teorii. Początkowo oczywiście tak jest. Organizm sięga po rezerwy z masy mięśniowej i tkanki tłuszczowej.
W naszym społeczeństwie często spotykamy się z określeniem, „aby schudnąć należy jeść mniej”. Jednak czy jest to bezpieczne i właściwe podejście? Jako dietetyk kliniczny mówię stanowcze NIE. Niestety na co dzień pomagam moim pacjentom wyjść z zaburzeń odżywiania, które są spowodowane między innymi dietami polegającymi na obsesyjnym liczeniu kalorii. Moich czytelników i przyszłych pacjentów chciałabym ostrzec przed deficytem kalorycznym.
Oczywiście deficyt kaloryczny działa. Nie można temu zaprzeczyć, że po wprowadzeniu restrykcji kalorii dana osoba schudnie – tylko co dalej? Jakie będą tego skutki…. Zmniejszenie porcji przyjmowanych posiłków często prowadzi do niezaspokojenia potrzeb organizmu. Mowa tutaj o składnikach pokarmowych takich jak witaminy czy minerały. Dodatkowo deficyt kaloryczny wcześniej czy później doprowadza do spowolnienia metabolizmu co oczywiście skutkuje efektem jo-jo. Nie zawsze efekt ten pojawi się od razu, może on wrócić jak bumerang do pacjenta nawet po 2-3 latach. Pacjenci z problemami metabolicznymi, którzy trafiają do dietetyka klinicznego z pewnością znają ten termin. Często we własnej praktyce spotykam się z tym określeniem. Pacjenci żalą się, że byli na wielu dietach, ale pomimo, że udało im się zgubić kilka kilogramów to skończyli z efektem jo-jo, a ich waga końcowa często była wyższa od wyjściowej. Dzieje się tak dlatego, że organizm wpada w stres. W języku potocznym można powiedzieć, że robi wszystko, żeby spowolnić metabolizm, bo boi się, że jedzenia będzie coraz mniej. Zaczyna się blokować. Do tego często dochodzą niedobory i błędne koło się zamyka. Osoba na takiej diecie zaczyna odczuwać głód, źle się czuć, aż w końcu przerywa dietę. Kiedy jednak wróci do „normalnego” czeka na nią efekt jo-jo i pogłębienie przyczyn nadmiaru kilogramów.
W celu utraty wagi należy znaleźć przyczynę, bo zbędne kilogramy to nic innego jak objaw złego stanu zdrowia. Moim zdaniem jedynym sposobem na efektywne odchudzanie jest chudnięcie zgodnie z fizjologią organizmu. Metabolizm należy podkręcić, a gospodarkę hormonalną ustabilizować. Czyli paradoksalnie należy jeść więcej, aby schudnąć. Oczywiście nie jest to takie proste, kaloria nie jest równa kalorii. Dieta powinna być zbilansowana. Jemy więcej, ale wykluczamy pewne produkty, które dla danej osoby nie są odpowiednie. Dieta powinna opierać się o warzywa, które mają dużo błonnika. Jest on pożywieniem dla naszych bakterii, które odpowiadają za dobrostan całego organizmu dodatkowo zapewnia uczucie sytości. Dodatkowo warzywa poza błonnikiem są bogate w witaminy i minerały, które każdego dnia musimy dostarczać do naszego organizmu. Dalej dieta zbilansowana powinna dostarczać odpowiednie aminokwasy oraz kwasy tłuszczowe. Do tematu dobrego odchudzania jeszcze wrócę. Oczywiście omówię tylko podstawy, bo dieta musi być dobrana indywidualnie do pacjenta. Każdy przypadek jest indywidualny i często wymaga innego podejścia.
Dietetyk Kliniczny
Aleksandra Skowyra



