Dyrekcja pilskiego szpitala chce „sprzedać” 142 pracowników firmie z Lubina
Kilka dni temu informowaliśmy naszych czytelników o proteście lekarzy, personelu medycznego ze Szpitala Specjalistycznego w Pile, którzy są hejtowani przez komentarze w internecie. Niestety 3 lipca znów o pilskim szpitalu zrobiło się głośno, a to za sprawą grupy personelu „sprzątającego” i utrzymującego higienę w pilskiej placówce leczniczej. Pracownicy(e) dbający o szpitalną czystość i zajmujący się wieloma innymi zadaniami, boją się pogorszenia warunków swojej pracy, a nawet jej utraty. Ów niezwykle potrzebny personel za kilka dni ma trafić do firmy zewnętrznej, z którą szpital w czerwcu podpisał umowę. Dzięki takiemu zabiegowi dyrekcja podobno szuka „oszczędności”.
Trzeba przypomnieć nieświadomym, że w Szpitalu Specjalistycznym w Pile nie istnieje już od pewnego czasu pojęcie „salowa”. Salowe i pracownice ze zlikwidowanej pralni stały się sprzątaczkami. Wszędzie w cywilizowanym świecie dąży się do specjalizacji, w pilskim szpitalu, jak widać, stara się aby pracownik „znał się” na wszystkim. Chyba nikt nie zaprzeczy, że jest różnica miedzy „sprzątaczką” a „salową”. A jak wiadomo, w każdej lecznicy higiena, ba, sterylność winny być wzorcowe.
17 czerwca 2020 r. Dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Pile podpisał umowę kontraktową i bez wiedzy pracowników przekazał ich firmie zewnętrznej z Lubina. Takie decyzje nie podobają się salowym.
– Jesteśmy aktywną grupą zawodową od ponad 30 lat w pilskim szpitalu. Przedstawiamy Państwu nasz niepokój, obawę, które są spowodowane przekazaniem przez szpital 142 pracowników do firmy zewnętrznej NIRO, która dla nas nie jest wiarygodną firmą – nie gwarantuje nam tych samych warunków, które mamy tutaj. Wczytując się w opinie byłych i obecnych pracowników owej firmy, jej sytuacja w Gdańsku czy we Wrocławiu jest ciężka, personel burzy się, bo istnieją umowy śmieciowe. Pracownicy są karani za byle „guzik”, żeby tylko pracownicy nie dostali dodatków do pensji – mówi Mirosława Dobuszewska ze Związku Zawodowego Pracowników Szpitala Specjalistycznego w Pile.
Wszystkie osoby, które przybyły, aby opowiedzieć mediom o tej sytuacji nie ukrywają swojego oburzenia jak dyrektor je traktuje. Mimo to są solidarne, mówią jednym głosem, mimo niepewnej przyszłości.
– Opowiem o przypadku z dnia dzisiejszego. Gdy przebywałam na oddziale przybiegły do mnie z płaczem panie „salowe”, że nie mają wypłaconego świadczenia urlopowego, które im się należy. Pan dyrektor szpitala obiecywał, że do 30 czerwca te pieniądze będą wypłacone. Pani w płacach powiedziała, że dla nas świadczenie nie będzie wypłacone, bo my już nie należymy pod szpital. A prawda jest taka, że do 15 lipca należymy jeszcze do pilskiego szpitala. Mówił o tym na zebraniu 25 czerwca dyrektor, a jednak nie dotrzymał słowa. My, w liczbie 142 pracowników, nie chcemy przejścia do firmy NIRO. Walczymy do końca. Oczywiście pan dyrektor argumentuje nasze przeniesienie do firmy zewnętrznej tym, że szuka oszczędności. My obliczyliśmy, że nie będzie jednak oszczędności z tego tytułu, że pracownicy najmniej zarabiający zarabiają najniższą krajową, a więc dla szpitala wynajęcie firmy zewnętrznej będzie droższe. Zapewniono nas, że przez rok będziemy pracować na takich samych warunkach jak teraz, ale to tylko były słowne obietnice, nie zapisane na papierze – mówi Ewa Rutkowska, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego pracowników Szpitala Specjalistycznego w Pile. – Kiedyś już tak było, że zostało nam zmienione stanowisko z salowych na sprzątaczki, gwarantując że nic się nie zmieni w umowie o pracę, a także w płacach. A jest inaczej. Teraz w święta czy niedziele pracujemy za stawkę dnia roboczego, bez dodatku świątecznego. Jedynie za wolne, które możemy wziąć w tygodniu. Sytuacja, w której jesteśmy obecnie jest nieciekawa. Są panie, które przebywają na zwolnieniu lekarskim, a nawet jedna z pań (z innego działu) przebywa lub przebywała na oddziale psychiatrycznym w Złotowie. My chcemy przychodzić do pracy ze świadomością, że jesteśmy szanowane i nie będziemy kartą przetargową dla pracodawcy – dodaje Rutkowska.
3 lipca 2020 r. salowe skierowały pismo do Państwowej Inspekcji Pracy z prośbą o kontrolę wewnętrzną firmy, która ma je przejąć. I czekają na protokół pokontrolny, aby upewnić się, że trafią w dobre ręce.
Jak się okazuje Dyrekcja ma przed sobą niezwykle trudne zadanie, ponieważ nikt ze 142 osób żadnych dokumentów nie podpisał i nie chce podpisać. Natomiast doszły do nich słuchy, że teczki personalne zostały już przekazane firmie NIRO, która ma swoją siedzibę w Lubinie.
Czy warto pozornych oszczędności w szpitalu szukać kosztem ludzi, personelu najmniej zarabiającego? Chcemy wierzyć, że zawiadujący pilskim szpitalem pójdą po rozum do głowy i zachowają się pragmatycznie… i etycznie, pozostawiając STATUS QUO! A to wyjdzie na dobre dla personelu dbającego o czystość, higienę i wiele innych rzeczy… ale także dla dyrekcji pilskiej lecznicy.
SE & M.M.




