Kaczory – gmina kochająca samorządność
Gmina Kaczory, świecąca przykładem dla innych gmin wiejskich w całym kraju, która dzięki swej gospodarności i rozwojowi, ale także przyjaznemu stosunkowi do przyjezdnych, stanowi szczególne miejsce na mapie nie tylko Polski. Owa europejska gmina bryluje nie tylko pod tym względem, ale również w odniesieniu do dobrze pojętej samorządności. Ta wielokrotnie nagradzana gmina, a szczególnie jej mieszkańcy w ostatnich wyborach samorządowych pokazali, że nie będą tolerowali opozycji, która nie jest konstruktywna, a stanowi jedynie balast hamujący rozwój i prawidłowe funkcjonowanie ich Małej Ojczyzny. Kaczorzanie uznali jako najwłaściwsze, zachowanie status quo, co przejawiło się w fakcie, iż na 15 radnych gminnych, 11 nie miało żadnego konkurenta, a tym samym zostali radnymi bez głosowania.
Epilogiem cyklu wyborczego były przeprowadzone na zebraniach wiejskich wybory sołtysów. Tu również zwyciężyła samorządność, bowiem mieszkańcy poszczególnych wiosek obdarzyli zaufaniem 9 dotychczasowych sołtysów. Jako, że trzech sołtysów: z Równopola, Rzadkowa i Zelgniewa nie ubiegało się o reelekcję, trzeba było wybrać nowych, którymi zostali pełni zapału i energii młodzi ludzie. A jest to dobrym prognostykiem na świetlaną przyszłość Gminy Kaczory!
Sołtys Równopola, czyli najmłodszy sołtys w gminie
Jako, że dotychczasowa sołtys Równopola, Emilia Załachowska, zrezygnowała z dalszego kontunuowania funkcji sołtysa, mieszkańcy obdarzyli mandatem zaufania 25-letniego Patryka Siekierę.
Co zainspirowało tak młodego człowieka, żeby zostać sołtysem, przecież nie frukty? – Przez ostatnie cztery lata byłem w Radzie Sołeckiej, ten czas był owocny, działo się tam naprawdę dużo, współpracowałem bardzo dobrze z poprzednią panią sołtys, brałem udział w zmianach jakie zachodziły w mojej miejscowości. Lubię robić coś dla ludzi, organizować atrakcje, sprawiać by ludzie czuli się szanowani na wsi.
Ciekawe czy młody sołtys wiedział co go czeka podczas sprawowania tak odpowiedzialnej funkcji? – Dużo doświadczenia dała mi praca w radzie sołeckiej. Wiedziałem co się dzieje w naszej wiosce, wiedziałem jak wszystko robimy, praktycznie znałem wszystko od podszewki, wiem jakie imprezy już chcemy organizować, jakie mamy plany. W moim działaniu pomoże mi także Rada Sołecka, która jest równie młoda… dwie panie i dwóch mężczyzn. Myślę, że będzie nam się dobrze współpracowało. Liczę także na pomoc mieszkańców. Wiem, że poprzednia pani sołtys również udzieli mi pomocy, jeżeli będę jej potrzebował.
Patryk Siekiera już na pierwszym zebraniu Rady Sołeckiej, wraz z nią ustalił praktycznie cały kalendarz działania na rok 2019. A w nim m.in.: już 2 marca zabawa karnawałowa, następnie Dzień Kobiet, a 27 kwietnia „Kaczorska Dziesiątka”, jesienią tradycyjny Dzień Ziemniaka, plenerowa impreza, z konkursem na największego ziemniaka. Ostatnią imprezą, oczywiście będzie zabawa sylwestrowa.
Także w nazwijmy ją, sferze gospodarczo-estetycznej młody sołtys nie będzie zasypiał gruszek w popiele. – Rozpoczęto u nas kładzenie asfaltu. Chcę się starać, nie wiem na ile będę kompetentny, żeby ten asfalt dokończono. Mamy położone ¼, to dopiero początek. Salę wiejską mamy praktycznie wyremontowaną, jedyne czego nam brakuje, to klimatyzacja i to jest praktycznie główny cel działania Rady Sołeckiej na najbliższą przyszłość. Oczywiście nie będziemy zapominali o porządkach i dbaniu o naszą wizytówkę – salę wiejską.
Sołtys Siekiera jest pełen optymizmu, jeżeli chodzi o współpracę z radą gminy i wójtem Brunonem Wolskim. – Już widzę, że ta współpraca będzie rzeczowo się układać. Sołtysem jestem od 15 stycznia, tak że dopiero minął miesiąc, a w urzędzie gminy jestem praktycznie 2 razy w tygodniu. Pracują tam mili i otwarci ludzie, na czele z panem wójtem, a więc jest z kim rzeczowo rozmawiać.
A kim od strony prywatnej jest Patryk Siekiera? – Mam 25 lat, skończyłem technikum rolnicze, potem poszedłem na studia, jestem inżynierem rolnikiem. Jestem kawalerem. Zawodowo od trzech lat prowadzę gospodarstwo, jednak wspólnie z rodzicami, bo tego się nie da rozdzielić. Moim hobby jest w miarę wolnego czasu, którego jest nie za wiele, dobra książka do poduszki, ale także bieganie czy jazda na rolkach.
Sołtys Rzadkowa – miał być mąż, a została żona
W Rzadkowie również doszło do zmiany. Prężnie działająca, dotychczasowa sołtys, Mariola Zielińska postanowiła nie ubiegać się ponownie o fotel sołtysa. Na jej miejsce została wybrana pełna energii i pomysłów 41-letnia Dorota Hutek. Chociaż początkowo, to mąż pani Doroty miał ubiegać się o stanowisko sołtysa, w rodzinnym kręgu postanowili, że to właśnie żona stanie w szranki wyborcze. I stało się, zamiast wiekowego pana z fajką i w walonkach (bo tak jeszcze niedawno postrzegano wizerunek sołtysa) na czele wsi Rzadkowo stanęła pełna wigoru pani Dorota. A co pchnęło ją, aby zostać sołtysem? – Próbowaliśmy poszukać mężczyzny, nie udało się. – Rozpatrywałam to już od dłuższego czasu. Wspólnie z mężem zawsze aktywnie włączaliśmy się w życie naszej społeczności więc dlaczego nie spróbować nowego wyzwania, zdobyć nowe doświadczenia. Lubię się uczyć, może to wpłynęło na moją decyzję.
Sołtys Dorota, ma wiele swoich pomysłów i idei, które będzie chciała zrealizować, ale także będzie korzystała z doświadczeń poprzedników. – Z pewnych rozwiązań poprzedniczki na pewno będę korzystać, ale też byli inni sołtysi, którzy uważam, mieli fajne pomysły i myślę, że z nich będę również czerpać. Mam kilka swoich, czas pokaże co trzeba zrobić i będę się starała żeby wypadało to jak najlepiej.
A co nowa sołtys powiedziała w swoistym powyborczym expose? – Powiedziałam, że problemy i sprawy naszej miejscowości nie są mi obce oraz jak wyobrażam sobie współpracę z ludźmi. Oczekuję od nich tego, że będą ze mną rozmawiać, będą prowadzić dialog, ale szczery, żebym wiedziała czego oczekują. Ja zawsze od siebie daję dużo, zawsze wkładam cząstkę swojego serca i myślę, że właśnie przez rozmowę uda nam się lepiej współpracować.
A jakie pomysły na przyszłość chce zrealizować, a przede wszystkim wprowadzić w życie pani sołtys? – Chciałabym się zająć tym co już niejednokrotnie zgłaszane było przez mieszkańców na zebraniach wiejskich. Ze względu na to, iż Rzadkowo w ostatnim czasie zaczęło się rozbudowywać, widzę potrzebę np. dodatkowego oświetlenia w kierunku Kaczor, co wpłynie też korzystnie na bezpieczeństwo naszej miejscowości. Następna sprawa to odnowienie odcinka drogi, to jest drugi etap, drogi biegnącej od krzyża w kierunku Morzewa. Wiem, że jest to uwzględnione w planach Urzędu Gminy, tylko z pewnością na to potrzeba czasu. Chciałabym też jak zapoczątkowali to moi poprzednicy, dbać o wygląd naszej miejscowości, wjeżdżając do niej widać, że jest zadbana. To jest nasza wizytówka, więc chciałabym to kontynuować. Może tyle na początek. Przede mną i przed Radą Sołecką pięć lat pracy w Sołectwie Rzadkowo, czas pokaże co będzie do zrobienia i wtedy będziemy podejmować działania, aby to zrealizować.
A jak widzi sołtys Dorota Hutek współpracę z włodarzem gminy, Radą Gminy i Radą Sołecką? – Znam pana wójta, jestem optymistką i wiem, że będzie dobrze. Chciałabym dodać, że z zadowoleniem jako mieszkańcy odbieramy dotychczasowe działania, pomoc ze strony naszych gminnych władz. Zawsze jak było coś organizowane pomagali nam, wiem, że pan wójt jest życzliwą osobą. Jestem przekonana o dalszym życzliwym wspieraniu naszych inicjatyw. Również bardzo liczę na Radę Sołecką, w której są dwie panie i dwóch panów. Właśnie na te osoby liczyłam, że przy propozycji kandydowania zgodzą się… i tak się stało. Już na pierwszym spotkaniu organizacyjnym zaplanowaliśmy jak będzie wyglądał obecny rok, zaplanowaliśmy jakie uroczystości będą zorganizowane, jedna już za nami – pierwsza nasza wspólna zabawa karnawałowo-integracyjna. Nie mogę zapomnieć o współpracy z prężnie działającym Kołem Gospodyń Wiejskich, na którą bardzo liczę.
A na jakie imprezy w tym roku mogą jeszcze liczyć mieszkańcy Rzadkowa? – Przygotowujemy się właśnie do Dnia Kobiet, który organizowany jest co roku i zamierzam to kontynuować. Będzie to uroczystość dla naszych mieszkanek, później Dzień Dziecka, nie wiem czy mogę powiedzieć, bo jest jeszcze nieogłoszone, prawdopodobnie Dożynki Gminne będą organizowane w naszej miejscowości, z pewnością bal sylwestrowy. Postaram się również, aby zgodnie z tradycją nasza reprezentacja wzięła udział w Turnieju Wsi.
Pewnym novum, które chcą wdrożyć sołtysi Rzadkowa i Równopola jest interesująca współpraca tych dwóch sąsiednich wsi. – Wymyśliliśmy wspólnie z Patrykiem (Siekierą), że może będziemy organizować uroczystości chociaż raz w roku wspólnie, raz w jednej miejscowości, potem w drugiej. Oczywiście dla mieszkańców obu wsi. Jesteśmy otwartymi osobami i chyba nie będzie tutaj problemu.
A teraz trochę „prywaty”, poznajmy bliżej panią sołtys Dorotę Hutek. – Z wykształcenia jestem technikiem rolnikiem i wspólnie z mężem Krzysztofem prowadzimy od 14 lat gospodarstwo rolne, mamy dwóch synów Michała i Tomka. Młodszy jest uczniem klasy trzeciej szkoły podstawowej w Kaczorach, a starszy rozpoczął naukę w technikum informatycznym w Pile. Co do zainteresowań. W wolnej chwili książka, typowo kobieca lektura. Uwielbiam podróżować z moją rodziną, jeżeli pogoda pozwala, rowerem. Od pięciu lat należę do chóru Głos Przemienienia, jestem jego członkiem. Jest to chór z sąsiedniej parafii, z Morzewa.
Sołtys Zelgniewa – człowiek wiedzący, czego chce
Bogdan Pszczółka dotychczasowy sołtys Zelgniewa zrezygnował z kontynuacji zbożnego sołtysiego dzieła, a więc nie pozostało nic innego jak wybranie nowego. Następcą został 28-letni Maciej Bartosz, i chyba był to strzał w przysłowiową dziesiątkę. A czy było to jego marzenie, czy od razu zdecydował się ubiegać o tą odpowiedzialną funkcję? – Znajomi długo mnie do tego namawiali. Szczerze mówiąc wahałem się, nie była to łatwa decyzja. Przez ostatnie 4 lata byłem radnym rady sołeckiej. Otrzaskałem się z tym wszystkim troszeczkę i teraz, gdy były sołtys pan Bogdan Pszczółka odchodził pomyślałem sobie „A może spróbuję?”
Po wyborze, pan Maciej wygłosił swego rodzaju expose do mieszkańców biorących udział w wyborach. – W kilku słowach streściłem, co najbardziej chciałbym zrobić w Zelgniewie. Zwróciłem uwagę, że brakuje nam porządnego ogrodzenia wokół sali wiejskiej i jest tam do zrobienia parę rzeczy w środku. Trzeba ją odświeżyć, zmienić łazienki, przebudować lekko scenę. Następna sprawa to szatnie. Mamy piłkarski klub sportowy i chciałbym postawić na boisku szatnie z prawdziwego zdarzenia. Będę o to zabiegać u pana wójta. Mamy też Ochotniczą Straż Pożarną, której zresztą jestem członkiem. Ona jako ostatnia jednostka w gminie ma stary samochód. Wprawdzie wszyscy do niego podchodzą z sentymentem, ale może jednak uda się go wymienić na nowy. Naczelnik straży Grzegorz Puchała jest radnym w Gminie, razem będziemy próbowali pozyskać środki z Gminy, a może i wyżej, bo kwota jest niemała. Nowy samochód to wydatek rzędu 700 tys. złotych.
Jest też parę niedociągnięć, jeżeli chodzi o drogi. W Zelgniewie przy drodze na Płotki wybudowało się parę domów, kilka kolejnych jest w trakcie budowy. Podejmujemy starania, żeby postawiono tam lampy, bo brakuje oświetlenia, przydałby się też chodnik. Jest to droga powiatowa, aby poruszyć ten temat staram się umówić z panem starostą, mam nadzieję, że już niedługo się to uda. Ponadto niedawno w Zelgniewie powstała kurza ferma. Bardzo nas cieszą takie inwestycje, ale intensywność przejazdów samochodów ciężarowych znacznie się zwiększyła, a to powoduje szybsze zużycie nawierzchni i konieczność częstszych napraw.
A czy sołtys Bartosz będzie kontynuował dzieło poprzednika, czy będzie wdrażał również swoje pomysły? – Działałem przez 4 lata z panem Bogdanem, robił naprawdę fajne rzeczy, dużo z nich się sprawdziło, dużo udawało, warto to kontynuować.
Spróbuję też wdrożyć parę nowych pomysłów. Generalnie chciałbym na początek poprawić komunikację z mieszkańcami, bo uważam że wiele inicjatyw podejmowanych przez pana Bogdana, mimo że były bardzo dobre, nie do końca się udawały, ponieważ informacje o nich nie docierały na czas do mieszkańców. Ludzie później zgłaszali, że nie wiedzieli, nie słyszeli… Nie wszyscy czytają ogłoszenia wywieszone na tablicy ogłoszeń lub przy sklepie. Okazuje się, że utworzenie fanpage’a na facebook’u Sołectwa Zelgniewo daje fajny efekt. Np. dosyć świeża akcja – zaginął mieszkaniec naszej wsi (na szczęście już się odnalazł), wracał z Holandii i gdzieś po drodze urwał się z nim kontakt. Wieczorem wrzuciłem informację, że potrzebni są ludzie, trzeba się zorganizować i jechać na poszukiwania do Poznania, bo tam był podobno widziany. I muszę powiedzieć, że naprawdę chwyciło. Rano zgłosiło się kilka samochodów z pełną obsadą. Wszędzie po 4 ludzi. Zrobiło to na mnie wrażenie. Być może jest to nowy sposób komunikacji z ludźmi i w połączeniu z tradycyjnymi metodami zapewni szersze dotarcie.
Jako niezwykle otwarty, i jak widać nowoczesny człowiek, sołtys Maciej Bartosz będzie starał się współpracować z jak najszerszym kręgiem osób i instytucji. – Mam nadzieję, że uda się dobrze ułożyć współpracę z radą sołecką. Lepszej nie mogłem sobie wymarzyć. Wspaniali ludzie, młodzi a równocześnie doświadczeni. Reprezentują różne grupy społeczne. Dla mnie ważne jest, że otwarcie mówią o wszystkim, czego chcą, zawsze wyrażają swoje zdanie, ale też potrafią się dogadać, znaleźć porozumienie.
Liczę na współpracę z wójtem, która bardzo mi się podoba. Widzę, że zarówno wójt jak i przewodniczący rady oraz wszyscy radni gminni to ludzie, którym po prostu zależy na rozwoju tej gminy. Ogólnie uważam, że gmina Kaczory jest dobrze zarządzana. Chociażby drogi lokalne, no przecież nawet pod Piłą są takie osiedla, gdzie jest sporo domków, a ciężko o asfalt. W Zelgniewie i okolicznych miejscowościach ten asfalt jest, a dróg gruntowych niewiele, co najwyżej do pojedynczych domów. Mamy już ścieżki rowerowe, pomału organizowane do każdej wsi. PKB per capita, czyli na mieszkańca, u nas specjalnie nie odbiega od innych gmin, a jednak jestem dumny, gdy słyszę że gdzieś w innych gminach dopiero będzie budowana np. kanalizacja. My ją mamy już od 20 lat, a teraz być może nadszedł czas na budowanie relacji międzyludzkich.
Niech puentą będzie krótkie dossier nowego sołtysa. – Mieszkam w Zelgniewie od urodzenia, mam 28 lat, jestem kawalerem, mam trójkę rodzeństwa – dwóch braci i siostrę. Pracuję w firmie MAG, jako młodszy administrator IT. Dodatkowo prowadzę wspólnie ze starszym bratem małe gospodarstwo rolne. Moje hobby to głównie straż pożarna, w której udzielam się społecznie od wielu lat. Poza tym interesują mnie komputery i sport. Może sportowcem nie jestem i na sportowca nie wyglądam, ale sport lubię… a i piwkiem przy dobrym meczu nie pogardzę.
Tyle o nowych, jak widać bardzo dobrze rokujących nowych sołtysach, którzy bez wątpienia będą przyczyniali się do dalszego rozwoju tej wyjątkowej gminy. Możemy być pewni, że swoimi pomysłami, zaangażowaniem oraz zapałem będą wspólnie z włodarzem gminy i innymi partnerami ciągnęli ten „wóz” we właściwym kierunku.
Dla równowagi oddajmy głos dwóm „starym” sołtysom, którzy zostali wybrani na kolejną kadencję i chcą kontynuować swoje sołtysie dzieło, nie zapominając o nowych pomysłach i inicjatywach.
Sołtys sołectwa Kaczory – czyli doświadczenie i nowoczesne spojrzenie w przyszłość
To druga kadencja sołtysa Henryka Witta, w której jak mówi będzie kontynuował sprawy zapoczątkowane w pierwszej. Gdy okazało się, że mieszkańcy Kaczor powierzyli mu mandat radnego gminnego na 5-letnią kadencję, postanowił że należy również angażować się na rzecz sołectwa jako sołtys, jeżeli będzie taka wola mieszkańców. – Okazało się, że mieszkańcy obdarzyli mnie zaufaniem i zostałem ponownie sołtysem. W poprzedniej kadencji Rada Sołecka bardzo dobrze sprawowała swoją funkcję, wspierała mnie i liczę, że tak będzie nadal. Zależy mi, aby jak najwięcej ludzi mieszkających w Kaczorach cieszyło się, że tu mieszkają, pracują, uczą się. No i oczywiście, aby mieszkańcy uśmiechali się do siebie.
A jakie plany i pomysły do zrealizowania ma pan Henryk Witt na bieżącą kadencję? Czy będzie chciał czymś „zaskoczyć” mieszkańców Kaczor? – Tematów jest wiele i dochodzą nowe, ponieważ gmina cały czas się rozwija. Są ścieżki rowerowe, a będą powstawać nowe tak, aby były dostępne dla naszych mieszkańców i turystów. Bardzo bliskie mojemu sercu jest jezioro Kopcze, ponieważ m.in. od 36 lat pełnię funkcję prezesa PZW w Kaczorach. Zależy nam, aby infrastrukturę wokół jeziora również poprawiać. Wiem po rozmowach z Nadleśnictwem Kaczory, że powstanie ścieżka edukacyjna wokół jeziora Kopcze, zakończona wiatą rekreacyjną. My również będziemy chcieli włączyć się w tą inwestycję. Na pewno na linii Sołtys – Sołectwo – Rada Gminy-– Wójt będzie różnica zdań. Jednak będziemy u wójta uzasadniać swoje racje tak, aby one się ziściły.
Sołtys Witt pragnie integracji sołectw Gminy Kaczory. – My się znamy, ale mieszkańcy nie za bardzo, dlatego warto aby poznali również, co do zaoferowania mają inne sołectwa. Mamy piękne sale wiejskie, w których można się spotkać, ale również w plenerze, np. na trasie ścieżki rowerowej. Taki jest mój zamysł i mam nadzieję, że się uda to zrealizować.
Marzeniem pana Henryka jest zaktywizowanie „młodych” emerytów i rencistów w przedziale od 60 do 80 lat, których niemała grupa mieszka w Kaczorach. – Jest na to duża szansa, ponieważ jest infrastruktura, gdzie ci mieszkańcy mogą w różny sposób się realizować. Brakuje u nas Koła Emerytów i Rencistów. Odwiedzam mieszkańców i zapisuję te osoby, które chcą się zaangażować w życie Kaczor. Będziemy chcieli im w tym pomóc. Także dla młodzieży chcemy coś robić. Niestety nie udało się powołać młodzieżowej rady sołeckiej z gimnazjalistów. Jednak pomysły są i jest nad czym pracować podczas najbliższych pięciu lat.
Sołtys Jeziorek – wizjoner z charyzmą
W Jeziorkach odzew szedł od społeczeństwa. Większość mieszkańców chciała aby Janusz Michaelis został sołtysem na kolejną, trzecią kadencję. – I udało się. A przez to, że jestem radnym Gminy Kaczory i jednocześnie sołtysem Jeziorek, można dużo więcej załatwić. Muszę się przyznać, że Jeziorki za mojego urzędowania zmieniły się. Oczywiście to nie tylko moja zasługa, ale też dzięki środkom pieniężnym z gminy. Cieszy mnie, że coraz więcej ludzi chce mieszkać w Jeziorkach, chce się tu budować, więc jest dla kogo pracować.
Marzeniem sołtysa Michaelisa jest aby na obecnie budowanym osiedlu pojawiły się nazwy ulic. Tak, aby kurier czy listonosz nie gubił się wśród domów. Liczy również, że w tym roku powstanie główna droga dojazdowa do Jeziorek. Jak mówi: Chodzi nam o poprawę infrastruktury drogowej i oświetleniowej. To jest bolączka naszego regionu.
Jako, że jest także radnym Gminy Kaczory – części Śmiłowa i Jeziorek, musi – jak twierdzi – patrzeć dwupłaszczyznowo, zarówno na mieszkańców Jeziorek, jak i Śmiłowa.
– Myślę, że te pięć lat kadencji, które są przede mną to będzie okazja by pukać do wójta. Tak, aby nie tylko południowa część gminy była bogato wyposażona infrastrukturalnie, ale też żeby jakiś ukłon skierowany został w stronę sołectw północnych, aby dla nich cokolwiek też zrobić. Jako radny i sołtys będę starał się, aby powstało boisko wielofunkcyjne przy szkole w Śmiłowie. U nas, w Jeziorkach, są piękne boiska, ale nie można z nich korzystać, są bruzdy i piłka się odbija gdzie chce, mimo że kosimy, wałujemy. Potrzeba sztucznej nawierzchni chociażby na kort tenisowy. Potrzeba też ładnego placu zabaw z huśtawkami, zjeżdżalnią, czy piaskownicą z prawdziwego zdarzenia – u nas tego brakuje.
Nie od dziś sołtys Michaelis stara się o integrację mieszkańców, o co nie jest łatwo. Ale będzie starał się robić wszystko, aby sukcesywnie do tego doprowadzić. – Jako, że nasza wieś jest „sypialnią” Piły, to ciężko ją zintegrować. Wytworzyły się dwie warstwy – starych mieszkańców i napływowych. Moim zadaniem na tą kadencję będzie, żeby ich wszystkich zjednoczyć. Nie wiem jeszcze, w jaki sposób. Dawniej wystarczyło zorganizowanie zabawy tanecznej. Dziś to nie daje efektu. Marek Kąckowski organizuje spacery z kijkami, ale widzę, że też nie daje to efektu integracyjnego. Ja nawet jak ksiądz po kolędzie odwiedzam mieszkańców i pytam, czego by chcieli w Jeziorkach, aby doszło do integracji. Niestety pomysłu brak. Próbujemy teraz przez Koło Gospodyń Wiejskich, gdzie są starsze mieszkanki, ale też i te młode, napływowe. Tu widzę szansę na integrację. Idziemy też w kierunku spotkań z poezją – są spotkania z poetami, z ciekawym człowiekiem, a ostatnio dostaliśmy pianino i będzie nauka śpiewu dla dzieci, czyli może przez dzieci dotrzemy do rodziców. Ale do tego musi być infrastruktura i wspomniany plac zabaw dla dzieci, a dla pań, które przyjdą z najmłodszymi siłownia zewnętrzna. Niestety dobre słowo już nie wystarczy, potrzeba inwestycji.
Nie jest tajemnicą, że Gmina Kaczory mocno stawia na ścieżki rowerowe, których już kilka powstało, a w planach są kolejne, czemu sołtys Michaelis mocno przyklaskuje i ma nadzieję, że owe inwestycje korzystnie wpłyną na dotarcie do Jeziorek. – Wiemy, że są robione plany naszej głównej drogi dojazdowej oraz dwóch bocznych, które mamy robić. Myślę, że przy okazji prac na drodze Śmiłowo – Brodna te walce, i maszyny drogowe skręcą w kierunku Jeziorek i połączymy się ze Śmiłowem. Powstaną wtedy odnogi na Śmiłowo, na Brodną, czyli połączenie ze światem. Byłyby wtedy ścieżki rowerowe ze Śmiłowa do Kaczor, z Kaczor do Piły. Brakowałoby tylko połączenia z Jeziorek do Kaczor. Nadleśnictwo buduje ładną drogę od Jeziorek aż do Skórki i tą drogą też moglibyśmy dojeżdżać do Płotek, do Jelonek, do drogi, która wiedzie do Zelgniewa.
Pozostałymi sołtysami w Gminie Kaczory zostali wybrani na kolejną kadencję:
Brodna
Zofia Kościelska sołtysem jest trzecią kadencję. Jest już na emeryturze. Wraz z mężem prowadziła małe gospodarstwo agroturystyczne, które zajmowało się i zajmuje nadal hodowlą zachowawczą koników polskich. Jeszcze niedawno parała się hipoterapią. Ma piątkę dzieci, wnuka i dwie wnusie.
Dziembowo
Jan Kieruj jest sołtysem od 1998 roku. Jest emerytem rolnikiem. Ma dwóch synów, córkę oraz wnuczkę. Gospodarstwo przekazał w darowiźnie synowi, ale pomaga mu w jego prowadzeniu. Interesuje się pracą społeczną i piłką nożną, która ma w Dziembowie dobre warunki do rozwoju, bowiem znajduje się tu piękny stadion z boiskiem do gry i zapleczem.
Dziembówko
Jan Robakowski sołtysem jest już trzecią kadencję. Jak powiada, nie czuje się źle piastując tą społeczną funkcję… ponieważ lubi to robić, tym bardziej, że wcześniej dał się poznać w roli zawołanego społecznika.
Prywatnie pan Jan „ma duszę wariata” (to jego słowa). Pracował przez 40 lat w budownictwie. Przed laty przeniósł się z Milcza do Dziembówka i tu się ożenił. Ma dwie wykształcone córki – jedna mieszka Niemczech, druga jest na miejscu. Ma także dwójkę wnuków.
Krzewina
Karolina Wajer sołtysem jest drugą kadencję. Pomimo obowiązków zawodowych i rodzicielskich z wielkim zaangażowaniem dba o swoją małą ojczyznę, i trzeba przyznać, że czyni to wzorowo.
Prywatnie pani Sołtys jest… matką, żoną. Na co dzień pracuje w sklepie. Dotychczas udaje jej się godzić funkcję Sołtysa z pracą zawodową.
Morzewo
Zenon Kin – sołtys pełniący swą funkcję już trzecią kadencję. W tym roku skończy 56 lat, ma żonę i dwóch synów. Jeden jest już żonaty, mieszka w Poznaniu, drugi przed rokiem został inżynierem. Wnuków jeszcze nie ma, ale jak mówi – to z czasem przyjdzie. Jest rolnikiem, posiada nieduże gospodarstwo i dorabia jako ochroniarz.
Prawomyśl i Byszewice
Natalia Maśnica sołtysem jest drugą kadencję. Z zawodu jest technikiem żywienia, ale obecnie nie pracuje zawodowo. Jest mężatką z dwójką dzieci – córki w wieku 10 lat i 12 lat.
Śmiłowo
Teresa Strzelecka sołtysem jest już trzecią kadencję. Z wykształcenia jest nauczycielem. Przez 15 lat była dyrektorem tutejszej szkoły. Posiada trójkę dzieci i trójkę wnuków. Dzieci są rozrzucone po Polsce. Od 5 lat jest na emeryturze, jest ławnikiem w sądzie w Chodzieży i jak twierdzi, jest to dla niej ciekawe doświadczenie.
A teraz oddajmy głos włodarzowi Gminy Kaczory – wójtowi Brunonowi Wolskiemu
Ewenementem jest że kilkunastu radnych objęło w naszej gminie swoje stanowisko bez wyborów. Postrzegam to tak, że po prostu mieszkańcy uznali, że nie będą robić przysłowiowej już „dobrej zmiany”, czyli nie będą psuć tego co jest. Tam, gdzie kandydowali byli radni z Komitetu Stabilna Gmina, firmowanego moim nazwiskiem, nie było kontrkandydatów pomimo zabiegów konkurencji, która namawiała mieszkańców do startu w roli opozycji. W efekcie 11 kandydatów ze Stabilnej Gminy zostało radnymi bez przeprowadzania procesu wyborczego. Tutaj tego jeszcze nie przeżywaliśmy. Ludzie dali nam mandat zaufania, docenili naszą działalność w poprzedniej kadencji i chcą kontynuacji, chcą żebyśmy dalej zarządzali gminą.
Bardzo nas to cieszy, ale nie znaczy, że spoczniemy na laurach. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej nas zobowiązuje do efektywnej pracy, żeby nie zawieść mieszkańców, więc na pewno będziemy nieustannie dążyć do tego by naszą gminę upiększać, polepszać warunki bytowe mieszkańców, aby coraz lepiej się tutaj żyło i żeby ludzie, zarówno tu urodzeni jak i napływowi, byli zadowoleni z wyboru i chcieli związać z tym miejscem nawet całe swoje życie. Sądzę, że jak dotąd nam się to udawało. Wiadomo, że rdzenni mieszkańcy kochają swoja małą ojczyznę, ale także nowym coraz bardziej się tu podoba, uważają że tu jest wygodnie, mają wszystko czego potrzebują. I nie jest to tak, że zrobił to wójt czy rada lub ktokolwiek samodzielnie. Wszyscy mieszkańcy uczestniczyli w tym, co tu dzisiaj mamy. Zawsze podkreślam, że to co osiągnęliśmy w naszej gminie jest dziełem wspólnym wszystkich mieszkańców, którzy pozwolili nam działać i dali swoje wsparcie. Był czas, że podatki mieliśmy ustawione na najwyższym pułapie, a ludzie to wytrzymywali i jeszcze uczestniczyli w gazyfikacji i kanalizowaniu gminy. Dzięki temu jednak mogliśmy te przedsięwzięcia zrealizować, a także wybudować nowe szkoły, przedszkola, domy kultury i drogi. Mając wysokie dochody mogliśmy zaciągać kredyty i sięgać po środki zewnętrzne. Korzystaliśmy z programów ministerialnych i rządowych, a największe dofinansowania uzyskaliśmy ze środków przedakcesyjnych, czyli jeszcze przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Staraliśmy się maksymalnie wykorzystać wszystkie dostępne ścieżki. Bardzo dużo udało nam się zrobić i stąd ten społeczny mandat zaufania.
Mamy stały i bezpośredni kontakt z mieszkańcami. Spotykamy się z nimi na co dzień, nie tylko w trakcie zebrań. Ludzie przychodzą na rozmowę do urzędu, my jeździmy do poszczególnych miejscowości. Wszyscy razem tworzymy jedną społeczność. Są w niej mieszkańcy, wójt, radni gminni, sołtysi z radnymi sołeckimi, a także stowarzyszenia, kluby, organizacje oraz pracownicy naszego urzędu.
Teraz po wyborach tak się ułożyło, że właściwie w radzie nie ma opozycji. Jestem pewien, że pozwoli nam to rozsądnie i w spokoju dobrze zarządzać gminą. Mieliśmy na przestrzeni lat opozycję zdrową, tzn. taką, która przedstawiała propozycje i problemy, które trzeba było rozważyć i braliśmy je pod uwagę, ale była też opozycja, która jedynie zwalczała, negowała, a nawet obrażała, nie wnosząc nic konstruktywnego. Mieszkańcy źle odbierają takie zachowania i mając w pamięci poprzednią kadencję nie dali się namówić konkurencji do kandydowania w tych wyborach. Ludzie wypowiedzieli się w ten sposób i pomogli nam ułożyć normalne stosunki w gminie. Nawiążę w tym miejscu do dwukadencyjności, a jestem oczywiście jej przeciwnikiem. Mnie to już nie dotyczy, więc mogę się wypowiedzieć. Uważam, że to mieszkańcy powinni decydować, kto ma kierować lokalnym samorządem i to oni zweryfikują włodarza, jeśli nie będzie się sprawdzał na swoim stanowisku. Natomiast w przypadku, gdy gospodarz jest dobry kontynuacja z pewnością będzie korzystna zarówno dla mieszkańców, jak i gminy lub miasta.
Obecny skład rady oznacza dla naszej gminy stabilność – tak jak było to w nazwie naszego komitetu wyborczego. Nie grozi nam jednak uśpienie i marazm, będziemy prężnie działać dla dobra gminy, wsłuchując się w głos mieszkańców i starając się zaspokoić ich potrzeby.
Marek Mostowski
Fot. Sebastian Daukszewicz




