Książka, która nie potrzebuje promocji! „Uff, nie spaliłem Kopenhagi”
Chyba niewiele osób, w tym także pilan, wie że jeden z pilskich pilotów był przygotowywany do zrzucenia bomby atomowej na dwa miasta zza żelaznej kurtyny. Tym pilotem był Bogdan Likus. I właśnie historię tego lotnika opisał Arno Giese w swej najnowszej książce zatytułowanej „Uff, nie spaliłem Kopenhagi”, której promocja odbyła się 12 września na pilskim lotnisku. Bo gdzieżby indziej!
Sobotnie spotkanie z autorem książki oraz przede wszystkim z bohaterem, cieszyło się wielką popularnością. Schronohangar nr 5 wypełnił się po brzegi. Każdy chciał osobiście poznać niedoszłego niszczyciela Kopenhagi, zamienić z nim klika słów oraz zakupić książkę i uzyskać dedykację Bogdana Likusa, a także autora Arno Giese, laureata m.in. Lidera Sukcesu 2011.
Kolejnymi atrakcjami przygotowanymi przez organizatorów była projekcja filmu o pilskim lotnisku, rozmowa z Bogdanem Likusem i Arno Giese oraz rozmowy z uczniami i współpracownikami pilskiego pilota. Wśród osób, które podczas spotkania kupiły książkę, rozlosowane zostały trzy lot widokowe nad Piłą oraz inne nagrody niespodzianki. Niecodzienny był także anturaż – schronohangar i majestatycznie stojący przy nim samolot Su-22.
Bogdan Likus
Swego czasu był jednym z najzdolniejszych i wyróżniających się pilotów w Siłach Zbrojnych Wojsk Lotniczych PRL. Należał do grupy polskich pilotów, którzy z Hermaszewskim typowani byli do lotu w kosmos. Uczestnicząc w pamiętnej defiladzie z 22 lipca 1974 roku, z Gierkiem na trybunie, przy szybkości około 720 km/h przeleciał ulicą z kolegami na SU-20 między Domem Towarowym Centrum a Pałacem Kultury. Trzykrotnie szkolony w ZSRR – w Krasnodarze na SU–7, SU–20 i SU–22.
Był pierwszym pilotem, który na lotnisku wojskowym w Pile lądował samolotem SU-22. Katapultował się z uszkodzonego Su-7U przeżywając przeciążenie ponad 20 G, czyli sytuację, w której jego ciało ważyło ponad tonę. Był takim asem lotnictwa wojskowego, że w czasach „zimnej wojny” jego podobiznę publikowały amerykańskie informatory i encyklopedie wojskowe. Był najmłodszym polskim pilotem wojskowym, który w 1978 roku w Lidzie na Białorusi należał do grupy pierwszych polskich pilotów wojskowych, szkolonych w Związku Radzieckim do zrzucenia „specawiabomba” – „specAB” – tak Rosjanie nazywali bombę atomową. Tam też dowiedział się o swoim przyszłym zadaniu w wojnie między Układem Warszawskim a państwami paktu NATO.
Prócz „wyrąbania bombami” korytarza dla Wojsk Pancernych Układu Warszawskiego zajmujących imperialistyczny zachód, miał zrzucić bombę atomową na Kopenhagę i Lubekę. Wielokrotnie ćwiczył samolotami odrzutowymi loty na wysokości około 100 metrów.
Mimo 69 lat nadal jest czynnym pilotem cywilnym.
Marek Mostowski
Foto: Daniel Balukiewicz, właściciel zakładu fotograficznego „Foto-Daniel” w Pile oraz (SE)




