Kto się boi Bożego Narodzenia
Gdy po dramatach II Wojny Światowej powstawała zjednoczona Europa, jednym z jej fundamentów miały być wartości chrześcijańskie. Przez dekady wspólnota rozwijała się, aż doszliśmy do Unii Europejskiej jaką znamy. Gdy wchodziliśmy do niej w 2004 r. najważniejszy był swobodny przepływ ludzi i towarów oraz silna granica zewnętrzna. Dziś coraz więcej zachodnich polityków o tym zapomina. Ostatnio przekroczono kolejną – nomen omen – granicę. Brukselscy urzędnicy chcieli zabronić używania zwrotu „Święta Bożego Narodzenia”. Po fali krytyki, teraz jeszcze się cofnęli, ale na jak długo? Ich wizje z radością wdraża niedoszły prezydent naszego kraju Rafał Trzaskowski. Warszawa kolejny raz przed najbardziej rodzinnymi świętami jak ognia unika ich pełnej nazwy. Nawet słowo święta to za dużo. Jest obrazek ludzi bez twarzy, widocznej płci, koloru skóry. Bardziej wyraźne są symbole islamu niż chrześcijaństwa. Równość, która wyklucza to większość. Być może komuś w stolicy się podoba. Nie jest tajemnicą, że Trzaskowski nienawidzi tradycyjnych wartości i promuje w samorządzie ekstremistów, którzy już od kilku lat nie dopuszczają do spotkania opłatkowego w przerwie grudniowej rady miasta. Nikt nigdy nie zmuszał do uczestnictwa w tym wydarzeniu. Odkąd Warszawą rządzi Trzaskowski i jego czerwone brygady, nawet chętni nie mogą brać w nim udziału. Świat się zmienia, Polska też. To naturalne. Tylko od nas zależy, w jakiej rzeczywistości będą żyć nasze dzieci i wnuki.
Marcin Porzucek
Poseł na Sejm RP



