Orlik napędził strachu pilanom
Cały czas czkawką odbija się pilanom zeszłotygodniowa porażka z AZS-em Zielona Góra. Widać to było w dzisiejszym stylu gry Credo przeciwko Orlikowi Mosina oraz po frekwencji na trybunach. Chcąc być uczciwym muszę stwierdzić, że trybuny pustakami nie świeciły, ale tłoku też nie było. No a co z grą Credo Futsalu?
Ta na początku spotkania słabo się kleiła i już po niespełna pięciu minutach meczu Credo przegrywało z Orlikiem 0:1. Strzelcem bramki dla drużyny z Mosiny był Norbert Stawik. Dokładnie dwie minuty później było już 1:1. Po rozegraniu autu piłkę otrzymał Mateusz Kostecki, który w takich sytuacjach rzadko się myli.
W ósmej minucie spotkania fatalny błąd, na szczęście bez konsekwencji dla Credo, popełnił Adam Kujawski. Bramkarz pilskiej drużyny wybiegł z bramki i zamachnął się, chcąc wybić piłkę spod nóg rywala, ale nie trafił w futbolówkę. „Futsaliści” z Mosiny nie wykorzystali jednak tej dogodnej dla nich sytuacji.
W czternastej minucie meczu mogło być 2:1 dla Credo, ale Maciej Konert po podaniu Mateusza Kosteckiego trafił w słupek. Dogodnej sytuacji nie zmarnowali jednak zawodnicy z Mosiny. Na 2:49 przed zakończeniem pierwszej połowy meczu z najbliższej odległości, pięknym strzałem pod poprzeczkę, Adama Kujawskiego pokonał Robert Nawrocki i drużyna z Mosiny prowadziła do przerwy 2:1.
W drugiej połowie meczu Orlik rozpoczął od torpedowania pilskiej bramki. Piłka po strzałach „futsalistów” z Mosiny trafiała jednak w słupek – najpierw po wykonaniu rzutu wolnego, a następnie po jednym z kontrataków. Gracze Orlika dopięli swego w dziesiątej minucie drugiej połowy spotkania – na 3:1 podwyższył Michałowski.
Pilanie starali się odrabiać starty, ale na straży mosińskiej bramki stał dobrze dysponowany Krzysztof Bartkowiak. W trzydziestej pierwszej minucie meczu mogło być z kolei 4:1, ale Majak, który okazał się być kluczową postacią dzisiejszego meczu, ale o tym później, trafił w słupek. Popis Majaka skopiował Kostecki, ale inną drogą poszedł Maciej Konert, który dał nadzieję pilanom i po jego golu było już tylko 2:3.
Na zegarze 5:50 do końca meczu – wynik 2:3. W spojenie słupka z poprzeczką trafia wspomniany wcześniej Majak. Credo w opałach i w głowach myśl, że Zielona Góra odjedzie nam już na dobre. Jednak na niespełna pięć minut przed zakończeniem meczu do wyrównania doprowadza Michał Wolan, który niemal skopiował wyczyn Roberta Nawrockiego i z najbliższej odległości strzelił pod poprzeczkę i Credo w tym momencie cieszyło się z remisu, ale zaczęło na poważnie myśleć o zgarnięciu całej puli punktów.
Pomógł w tym wspomniany Majak, który na 3:15 przed zakończeniem meczu skierował piłkę do własnej siatki i Credo pierwszy raz w tym meczu wyszło na prowadzenie. Orlik od tego momentu grał bez bramkarza, desygnując w pole dodatkowego gracza. Trzydzieści siedem sekund później reprezentant klubu z Mosiny trafił w poprzeczkę, a dobitkę ofiarnie wybronił Kujawski, jednak kulminacja emocji miała nastąpić za niespełna minutę.
1:42 do zakończenia spotkania i Majak, chyba już dzisiaj o nim pisałem, zgarnia drugą żółtą kartkę i wylatuje z parkietu. Na nieszczęście Orlika było to szóste przewinienie drużyny z Mosiny i pilanom przyznano przedłużony rzut karny, którego skutecznym wykonawcą był Mateusz Kostecki. Credo prowadziło już 5:3 i taki wynik utrzymał się do końca meczu, choć z dziennikarskiego obowiązku dodam, że jeden z graczy Orlika zdążył jeszcze trafić w słupek pilskiej bramki.
KS Credo Futsal Piła – Elegant Orlik Mosina 5:3 (1:2)
Bramki:
5′ – Stawik – 0:1
7′ – Kostecki – 1:1
18′ – Nawrocki – 1:2
30′ – Michałowski – 1:3
33′ – Konert – 2:3
36′ – Wolan – 3:3
37′ – Majak (samobójcza) – 4:3
39′ – Kostecki (przedłużony karny) – 5:3
Tekst: Sebastian Jankun -www.pilskisport.pl
Foto: Sebastian Daukszewicz




