Piotr Rozmiarek z Piły. Czy będzie drugim Duplantisem?

Pochodzący z Piły 17-letni tyczkarz, Piotr Rozmiarek jeszcze niedawno trenował skok wzwyż… który postanowił zamienić na dużo trudniejszą konkurencję, jakim jest skok o tyczce. Ten młody, utalentowany i niezwykle ambitny chłopak może pochwalić się ciągłym progresem uzyskiwanych wyników. Czy Piotr Rozmiarek trenujący w Zawiszy Bydgoszcz i uczący się w XI Liceum Ogólnokształcącym Mistrzostwa Sportowego w Bydgoszczy, a wzrostem i posturą przypominający Duplantisa pójdzie w ślady wielkiego mistrza ze Szwecji?

Z Piotrem Rozmiarkiem, młodym tyczkarzem pochodzącym z Piły, rozmawia Marek Mostowski.

Piotrze ty swoją karierę sportową zaczynałeś od skoku wzwyż?

– Generalnie lekkoatletykę trenuję 7-8 lat. Rozpocząłem w U-12, czyli jak miałem 11 lat. Wtedy podczas zawodów w Łodzi skoczyłem 1,33 m. Moim trenerem był Andrzej Wawruszak, nauczyciel ze szkoły podstawowej w Skórce, który zbudował we mnie tę podstawę lekkoatletyczną. Ponadto trenowałem piłkę nożną, jednak lekkoatletyka zwyciężyła.

Łączenie piłki nożnej z LA, nie jest wskazane.

– Zgadza się. Piłkarze biegają na ugiętych kolanach – jest to inna technika biegu. W skoku wzwyż, skoku o tyczce też jest inna technika.

Dlaczego zwyciężyło skakanie z piłką nożną?

– Teraz jak tak patrzę z perspektywy czasu, miał wpływ na to trener, który mnie zniechęcił do piłki, a uprawianie lekkoatletyki okazało się czymś lepszym dla mnie. Uważam, że lekkoatletyka to królowa sportu, którą warto uprawiać.

Na jakim etapie zakończyłeś skok wzwyż?

– Jak miałem 15 lat. Na zawodach gdzie zająłem 9 miejsce na Mistrzostwach Polski Młodzików U-16 w Słupsku z wynikiem 1.79 m.

Jak to się stało, że postanowiłeś jednak uprawiać skok o tyczce?

– Wzrost i warunki fizyczne nie pozwoliły mi na uprawianie skoku wzwyż, bo koledzy z tego samego rocznika skakali wyżej. A tyczka bardziej mi się podobała i musiałem zmienić dyscyplinę, bo nie widziałem przyszłości w skoku wzwyż. Na szczęście udało się przejść do trenera Wojtka Dakiniewicza, który buduje u mnie motorykę półtora roku. Jestem z tego zadowolony i cieszę się, że mogę uprawiać teraz skok o tyczce. Idziemy z każdym treningiem w dobrym kierunku.

Jak doszło do tego, że trafiłeś do trenera Wojtka Dakiniewicza?

– Będąc w Zawiszy Bydgoszcz zapytałem się trenera Wojtka czy mogę spróbować skoku o tyczce i wtedy tak mi się spodobało, że zacząłem u niego trenować. Nie bałem się dużych wysokości. Ale też technicznie było i nadal jest dużo do poprawienia, chociaż z każdym skokiem ta technika jest coraz lepsza, a więc efekty treningów z Wojtkiem przynoszą efekty.

Umiejętności akrobatyczne są potrzebne?

– Tak. W tyczce ważna jest motoryka, gimnastyka, a wzrost nie jest przeszkodą do uprawiania tego sportu. Gdy przychodzą osoby, które uprawiają od małego gimnastykę to lepiej te skoki im wychodzą niż mnie, który ma mocne odbicie i motorykę. Jest to inny poziom skakania.

Skok o tyczce jest chyba drogim sportem?

– Jak każdy. Tyczka to kwota 2,5 tysiąca, a nawet są droższe. To zależy jaka tyczka, bo są różne długości, dopasowane do warunków fizycznych zawodnika (waga, wzrost) i umiejętności. Do dyspozycji zawodnika powinno być parę tyczek. Ja obecnie mam, na czym skakać (tyczki są klubowe), ale w przyszłości tych tyczek może zabraknąć i potrzeba będzie je zakupić.

Od jakiej wysokości rozpocząłeś przygodę z tyczką?

– To było rok temu od 2,85 m. A teraz skaczę 4,52 m, ale udało mi się na treningu uzyskać wysokość ok. 5 metrów.

Przez rok czasu taki progres to chyba dobry wynik?

– Generalnie trener jest zadowolony z tego progresu. Nawet zawodnicy z wyższej rangi nie mieli takiego progresu. Zobaczymy jak to będzie w przyszłości, bo z tym progresem może być różnie. To tylko sport.

Choć jesteś juniorem niedawno brałeś udział w Mistrzostwach Polski Seniorów.

– To prawda. Udało się zrobić minimum. Zająłem 15 miejsce. Jednak sam fakt, że mogłem wziąć udział w turnieju z tymi najlepszymi to dla mnie duża radość. Zawodnicy są pomocni dla nas młodych zawodników, udzielają wskazówek, a podczas zawodów mogłem ich obserwować stojąc obok nich. Mam nadzieję, że to też będzie miało wpływ na moją karierę w tym sporcie.

Jakie masz marzenia?

– Jak każdy zawodnik… wyjazd na Olimpiadę. A jak już tam będę, to zdobyć medal IO. A na obecną chwilę dogonić tyczkarza Michała Gawendę, który jest liderem tabel światowych 18-latków.

A więc tego tobie życzę. Zostań drugim Duplantisem!

—–

Trener Wojciech Dakiniewicz

Trenuję Piotrka od półtora roku, a więc krótko. Przyszedł do Zawiszy Bydgoszcz, aby trenować skok wzwyż, a chciano go wziąć do sprintu. Ja go zauważyłem i zaczęliśmy uprawiać tyczkę. Piotr jest zawodnikiem, który chce się uczyć, nabywać przekazywaną wiedzę, a to może przynieść efekty podczas zawodów. Ponadto Piotr ma duży potencjał lekkoatletyczny, duży potencjał umysłowy, a czasami aż za bardzo angażuje się w to co robi. Być może za dwa, trzy lata będzie odnosić duże sukcesy. Wiem, że On tego chce. Musimy jeszcze włączyć do treningów gimnastykę i to przyniesie dodatkowe efekty. Fajnie, że rodzice Piotrka są zaangażowani i podzielają jego pasję.

wywiad_z_rozmiarkiem

wywiad_z_rozmiarkiem_02wywiad_z_rozmiarkiem_03wywiad_z_rozmiarkiem_04wywiad_z_rozmiarkiem_08 wywiad_z_rozmiarkiem_05 wywiad_z_rozmiarkiem_06 wywiad_z_rozmiarkiem_07