Racjonalizacja tak! Likwidacja NIE!

racjonalizacja_tak

Prawie 1 600 000 złotych na funkcjonowanie w przyszłym roku Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej przekaże gmina Piła powiatowi pilskiemu. Mimo, że pracę biblioteki głównej i podległych jej 9 filii – w tym decyzje o zatrudnianiu pracowników – organizuje i nadzoruje Starostwo Powiatowe w Pile, pieniądze z budżetu miasta stanowią około dwie trzecie budżetu, jakim dysponuje dyrekcja PiMBP. Pozostała część bibliotecznych pieniędzy pochodzi z budżetu powiatu pilskiego.

Kwota jaką zapisano w przyszłorocznym budżecie Piły na działalność Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej jest o 400 tysięcy złotych mniejsza, niż było to w latach poprzednich. Jest to związane przede wszystkim z tym, że w 2020 roku do miejskiej kasy wpłynie znacznie mniej pieniędzy (obniżenie przez rząd stawki podatkowej z 18 do 17 procent oraz  przyznanie „zerowego PIT-u” dla osób do 26. roku życia.) oraz koniecznością przeznaczenia przez gminę znacznie większych kwot (około 9 milionów złotych) na wynagrodzenia pracownicze, co wymusza na samorządach znaczące podniesienie przez rząd płacy minimalnej oraz pensji nauczycieli. Wpływ na konieczność poszukiwania przez władze Piły oszczędności ma również to, że aż 70 000 000 milionów złotych Miasto musi dołożyć do drastycznie niedoszacowanej subwencji oświatowej, którą gminy otrzymują od rządu, który zgodnie z obowiązującym prawem, odpowiada za funkcjonowanie w Polsce publicznych szkół i przedszkoli.

Informując dziennikarzy o podjętych decyzjach prezydent Piły Piotr Głowski przypomniał, że już kilka lat temu zwracał się do władz powiatu pilskiego z propozycją przekazania Miastu obowiązku prowadzenia i nadzorowania działalności Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Jak podkreślił  P. Głowski przemawiał za tym fakt większych nakładów, jakie gmina ponosi na utrzymanie PiMBP oraz to, że 9 filii jakie jej podlegają, funkcjonują wyłącznie na terenie Piły.

– Płacimy mniej więcej 2/3 w stosunku do tego, co na bibliotekę daje powiat, więc wydawało mi się racjonalne, że skoro dajemy więcej, to powinniśmy mieć wpływ na to, jak ta biblioteka i jej filie na terenie miasta funkcjonują. Wynikało to wyłącznie z chęci zracjonalizowania działalności bibliotek. Bo można sobie wyobrazić, że filie działają w określonych godzinach – na przykład 4 godziny dziennie zamiast 8  – lub w określone dni tygodnia. Tym bardziej, że z całą pewnością są w ciągu dnia takie godziny, w których z biblioteki nikt nie korzysta, bo ludzie są w pracy. Tak się dzieje w wielu miejscach w Polsce i na świecie. Trzeba bowiem pamiętać, że czasy się zmieniają i w dobie powszechnego dostępu do informacji oraz wydawnictw książkowych za pośrednictwem urządzeń elektronicznych, zmniejsza się zapotrzebowanie na wydawnictwa papierowe, o czym świadczy choćby zamykanie największych tytułów prasowych, których tradycje sięgają wielu lat – argumentował prezydent i podkreślił, że potrzeby najmłodszych pilan na codzienne wypożyczenie książek zabezpieczają biblioteki szkolne, które w Pile ma każda szkoła podstawowa i średnia.

– I chcę jasno powiedzieć, że choć nie mamy realnego wpływu na to, jak funkcjonuje biblioteka, to tak długo jak współfinansujemy w tak znacznym stopniu jej działalność, nie zgodzimy się ani na zamknięcie którejkolwiek filii, ani na działania opresyjne wobec pracowników, o czym słyszymy z doniesień medialnych. Chciałbym, żeby pan starosta i pani dyrektor usłyszeli ten głos i zrozumieli, że ta sprawa nie podlega żadnej dyskusji. Bo mniejsze pieniądze nie oznaczają zamykania, oznaczają racjonalizację pracy bibliotek – podkreślił  prezydent Piotr Głowski.

UM Piły