Starosta linczuje pilską lekarkę!
Niedawno na swoim facebook’owym profilu starosta pilski (czyt. Eligiusz Komarowski) zamieścił obszerny post, w którym odsądza od czci i wiary jedną z najbardziej znanych i cenionych pilskich lekarek, która jego zdaniem złamała nakaz izolacji i udała się do tzw. punktu drive-thru, do pilskiego szpitala, w celu pobrania od niej wymazu na obecność koronawirusa. Swoim nieprzemyślanym wpisem (eufemizm) starosta otworzył puszkę Pandory. Starym zwyczajem Komarowski, czy jego umyślni rozesłali wici do wielu mediów ogólnopolskich, aby imć pan starosta mógł zaistnieć na forum ogólnopolskim. Szkoda, że owa ekipa – „promująca z jak najlepszej strony” Gród Staszica – zapomniała o CNN czy BBC? I jeszcze jedno: czy autor elukubracji nie zna pojęcia audiatur et altera pars?
PROLOG
Zakażona z potwierdzonym Koronawirusem lekarka postanowiła złamać przepisy i… (wybaczcie słownictwo) „olała” obowiązek izolacji i zakaz kontaktowania się z innymi osobami – tymi słowami rozpoczął swój post Komarowski.
Nie będziemy cytować całego wpisu starosty, bo po pierwsze nie mamy zamiaru przykładać ręki do promocji tego pana, a po drugie nie tolerujemy jednostronności, czy też przedstawiania czegokolwiek w formie aksjomatu. Jednak jeden fragment (czyt. „kwiatek”) musimy przytoczyć.
Prawdopodobnie jak wynika z moich ustaleń wymusiła na pielęgniarce epidemiologicznej pobranie wymazu. Ustalamy czy nie wykorzystała też swojej pozycji i nie „zorganizowała” pobrania także swojemu mężowi (pisownia oryginalna) – twierdzi starosta, ale jednak zaczyna zdanie od „prawdopodobnie”. A może pani pielęgniarka zorganizowała pobranie wymazu z własnej, nieprzymuszonej woli?! Może wiedziała, że „lekarka” nie będzie stwarzała zagrożenia dla nikogo, bo z nikim oprócz odpowiednio zabezpieczonego „poborcy” wymazu nie będzie miała kontaktu. A jak tak, to:
Czy wypada piętnować osoby wykazujące się empatią, zrozumieniem i otwarciem na drugiego człowieka? „Człowiek, to brzmi dumnie” – prawda?! Jak najbardziej, ale należy być CZŁOWIEKIEM! I do takich osób, bez dwóch zdań, należy przedstawicielka homo sapiens, rozumiejąca sytuację „uwięzionego” przez kilkanaście dni w obrębie czterech ścian drugiego Człowieka. I nie ma tu nic do rzeczy, czy była to lekarka, czy przedstawicielka innego zawodu.
Ludzie nie bójcie się, nawet jak podjęliście tą decyzję (o umożliwieniu pobrania wymazu pani doktor) i powiedzcie kto z wami rozmawiał w tej kwestii. Wiem, że na pewno nie rozmawiała pani doktor. A więc na jakiej podstawie oczernia się lekarza, że rozmawiał z kimkolwiek?!
Prawda ma jedno oblicze?
Wysłuchanie drugiej strony – audiatur et altera pars, to nie tylko obowiązek dziennikarza, ale każdego kto szermuje „informacjami” uzyskanymi od jednej ze stron. Poddawanie ostracyzmowi doskonałej lekarki, o której jej pacjenci wypowiadają się w samych superlatywach (Katarzyna Parecka): I co chciał Pan osiągnąć tym postem? Żeby zwolnili jedną z najlepszych lekarek w Pile??? – jeden z wielu pozytywnych komentarzy zamieszczony pod postem starosty). Publikowanie i kolportowanie owego „super newsa” na cały kraj pokazuje jak nieodpowiednia osoba piastuje tą poważną funkcję.
To nie pani doktor, lecz jej mąż wykorzystał prawa pacjenta do ochrony zdrowia, aby z „więzienia” stworzonego przez ustawę uwolnić własną żonę, która okropnie w nim się męczyła.
– Od 13 maja żona przebywa na izolacji. Od tego samego dnia ja również otrzymałem wskazanie do izolacji. Na tej kwarantannie/izolacji przebywaliśmy do 26 maja. 22 maja otrzymaliśmy powiadomienie, że w sobotę, 23 maja przyjedzie do nas karetka z Sanepidu, w celu pobrania wymazów – wyjaśnia pan Wojciech, mąż atakowanej lekarki. – Niestety ani 23, ani 24 i 25 maja nikt się nie pojawił. Żonie, po 40 latach pracy, zrobiło się bardzo przykro, że tyle przepracowała i tak dużo zrobiła dla pilskiego szpitala, a tu nikt nie raczył nawet zadzwonić i zapytać się jaka jest sytuacja. W międzyczasie otrzymałem sms’a informującego, że ja mogę podjechać do szpitalnego punktu pobierania wymazu, tzw. drive-thru. Gdy żona dowiedziała się, że ja mogę pojechać, a nią nikt się nie interesuje – a zarówno żona jak i ja przebywamy pod jednym dachem na izolacji/kwarantannie – niezwykle przykro jej się zrobiło. Więc, ani chwili się nie zastanawiając, przedzwoniłem do pielęgniarki epidemiologicznej, informując że żona nie wytrzymuje psychicznie, bo to już trzeci tydzień się zaczyna, a ona jest pozostawiona sama sobie – kontynuuje pan Wojciech. – Owa pani, wykazując się empatią i cechami czysto ludzkimi, podjęła działania zmierzające do tego, żeby żonie pobrać wymaz. W konsekwencji, 26 maja poinformowano żonę telefonicznie, że między godziną 9 a 10 może swoim samochodem podjechać do punktu drive thru w szpitalu. No i żona tak zrobiła. Podjechała do tego punktu, tam już wszyscy o tym wiedzieli, i pobrali wymaz. Oczywiście wszyscy byli zabezpieczeni – konkluduje małżonek lekarki.
Pan Wojciech nie kryje swego rozgoryczenia i wyjaśnia, że on także zgodnie z otrzymanym sms’em udał się do szpitalnego punktu drive-thru, w celu pobrania od niego wymazu. Zaznacza, że udał się po żonie, drugim samochodem, aby zachować jak największe środki ostrożności. – No i zrobiła się „afera”. A przecież Żona jest bogu ducha winna, bo z nikim nie rozmawiała, a jedynie miała kontakt z osobą pobierającą wymaz – mówi mąż pilskiej lekarki. – Przecież do tego punktu przyjeżdżają osoby z podejrzeniem zakażenia oraz osoby zakażone i niezakażone. A tu zrobili aferę, że pani doktor podjechała i jakim prawem to uczyniła. Przecież nawet w ustawie mówi się o kwarantannie, a nie o izolacji. Zgodnie z ustawą każdemu przysługują określone prawa pacjenta i nie może być tak, że ustawowo się kogoś więzi i kiedy się chce, to się przyjeżdża po człowieka. Człowiekowi pozostawionemu samemu sobie różne „głupoty” przychodzą do głowy – puentuje pan Wojciech.
Gwoli informacji. Na portalu pacjent.gov.pl, gdzie publikowany jest serwis informacyjny Ministerstwa Zdrowia i NFZ, w wyszukiwarce po wpisaniu hasła „izolacja” wyświetlają się tylko dwa artykuły: „Uspokój swoje emocje” i „Przytul się na zdrowie”. TO WSZYSTKO!
Ostre słowa szefa poznańskiego SOR-u
Nie wytrzymał… i odpowiedział na hejterski wpis starosty pilskiego dot. „niesubordynacji” znanej i niezwykle cenionej pilskiej lekarki, która jakoby popełniła czyn „karygodny”, opuszczając miejsce kwarantanny/izolacji po ponad dwóch tygodniach uwięzienia w czterech ścianach domu, nikomu NIE ZAGRAŻAJĄC, i udała się swoim samochodem do punktu pseudo „drive-thru” w pilskim szpitalu. Mowa o dr Jacku Górnym, szefie SOR-u w jednoimiennym (na czas epidemii) szpitalu Miejskim im. J. Strusia, w Poznaniu przy ul. Szwajcarskiej, który na swoim profilu na Facebooku w męskich słowach wyraził swoje zdanie:
„Pan Starosta Piły – Eligiusz Komarowski – bezczelnie hejtuje lekarkę. Pan Starosta nie potrafi jednak wskazać, w jaki sposób pojechanie do szpitala własnym transportem przez pracownika szpitala, w celu powtórzenia wymazu w przebiegu choroby Covid 19 niewymagającej hospitalizacji, mogło „narazić” kogokolwiek? Wymaz wykonany był w warunkach bezpiecznych – a takie jak mniemam panują w podległym Panu Staroście szpitalu – czyż nie? Nie jest tajemnicą, że Sanepid wielokrotnie wydaje zgodę na dokonanie badania w swoim miejscu pracy u Covid-dodatniego pracownika ochrony zdrowia.
Zamiast uzasadnić swoje stanowisko w oparciu o aktualną wiedzę medyczną, Pan Starosta uprawia wulgarny populizm z czystego interesu politycznego.
Mam nadzieję, że Pani Doktor zwróci się do Rzecznika Praw Lekarza przy Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej oraz do prawników, w celu pozwania Pana Starosty. Władza też ma obowiązek przestrzegać prawa i zasad współżycia społecznego.”
EPILOG
Stawiam dolary przeciwko orzechom, że gros osób wylewających hejt i popierających czyn starosty Komarowskiego, nie ma bladego pojęcia jak wygląda punkt „drive-thru” w Szpitalu Specjalistycznym w Pile i gdzie on się mieści – a mieści się w tzw. SOR-ze „B”. Jest to chyba jedyny w kraju taki punkt, do którego określenie „PRZEJECHAĆ” (po ang. drive thru) pasuje jak pięść do nosa. Tu się podjeżdża samochodem… ale nikt do kierowcy nie wychodzi, aby pobrać wymaz na koronawirusa. To „dawca wymazu” musi wysiąść z pojazdu i podejść po schodkach do drzwi owego drive-thru.
Hejterzy także nie wiedzą, że pani doktor zaatakowana przez włodarza powiatu pilskiego, nie przechodziła przez szpitalne korytarze, a tym bardziej sale i inne pomieszczenia. Pani doktor podjechała swoim samochodem, wyszła, wspięła się po kilku schodkach, aby tuż za drzwiami oczekujący „poborca” pozyskał od niej wymaz. Po tym „akcie” lekarka wsiadła do samochodu i udała się do domu.
Acha, komentatorom, którzy imputują, że może pani doktor mieszka w bloku, a tym samym po drodze, w klatce schodowej, czy przed budynkiem mogła zetknąć się z innymi osobami i poczęstować je zjadliwym SARS-CoV-2, wyjaśniam: nic z tych rzeczy, nie ma takiej możliwości, bowiem lekarka mieszka w domku jednorodzinnym, a co najważniejsze jest odpowiedzialną i doświadczoną specjalistką w swej dziedzinie i kto jak nie Ona wie co należy czynić, aby nikomu nie zagrozić!
Co do starosty pilskiego, każdy wie jakie inklinacje ma ów człowiek, wystarczy przypomnieć sobie jak nagłaśniał na całą Polskę rzekomą sprawę kamienicy przy Śródmiejskiej 20 w Pile, „problem” ze schroniskiem dla zwierząt Na Leszkowie w Pile i co najważniejsze zapraszał mieszkańców kraju nad Wisłą i Odrą na potrawkę z grzybków ściennych, które wyrosły na jednej ze ścian, w jednej z sal pilskiego szpitala specjalistycznego. Można by pisać i pisać o popisach starosty… ale po co! KOŃ JAKI JEST, KAŻDY WIDZI!
Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem! – Jezus Chrystus
Marek Mostowski
Wybrane komentarze spod postu starosty
Anna Karczewska: Eligiusz Komarowski. Cytuję:”miał na celu przykładowe wskazanie niewłaściwego zachowania osoby, która objęta jest izolacją.” Przykładowe? Przedstawiając dokładną informację (płeć i zwód jaki wykonuje)? Nie sądzę 😉 Może czas wywlec wszystkie kwarantannowe” brudy od początku marca? Może wszystkich którzy złamali zasady izolacji (z całej Polski), czas ustawić pod ścianami budynku Starostwa i zlinczować jak w średniowieczu? A może chęć zabłyśnięcia Piły w ówczesnym trendzie #hejtnamedyka ? Kolejny raz pokazuje się, jak pracownicy ochrony zdrowia są traktowani… Nie ma dla nich testów? A jak są w typie „zapchaj dziurę” to czas oczekiwania na wynik jest nieprawdopodobny do przedstawianych w stosunku do innych grup zawodowych. Pytanie dlaczego? Uważam, że Pan Starosta i społeczeństwo nie jest uprawniony do wydawania osądów i tak jak wszyscy powinien zachowywać szacunek do godności i prywatności obywateli.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto sumiennie i należycie stosował i stosuje się do wszelkich obostrzeń.
#stophejt #stophejtnamedyka ! !
Joanna Duda: Eligiusz Komarowski. Pan chyba nie ma świadomości tego co Pan pisze. Zwykła nagonka na Panią doktor. Dobrze byłoby, gdyby Pan miał wszystkie informacje co do tej sytuacji. Myślę że jako „starosta” powinien Pan Panią doktor wspomóc dobrym słowem, a nie takim postem.
Sylwia Tomczak: Adam Zdzierela musisz wiedzieć, że ta Pani doktor to jedna z nielicznych na tym oddziale, która wielokrotnie uratowała życie malutkim i ich mamom.
Sylwia Tomczak: Moje pytanie brzmi, ile musiala czekac na taka karetke skoro zdecydowała sie na taki krok ???? Skoro sytuacja w Pile od 2 tygodni trwa…to ona powinna miec robione testy na bieżąco!!!!
Czy wiecie, ile ta kobieta uratowała dzieci bo nie bała się sobie rąk pobrudzić w porównaniu do Panów z jej oddziału…szok .
Magdalena Marta Nawrot: Sylwia Tomczak. dokładnie ma pani rację, sytuacja z robieniem testów miała miejsce około miesiąca temu i tyle też musiała czekać na badania? Że tak napisze to chyba ona została „olana”.
Silvia Piechota: Może dość tego oczerniania i wciskania kitu o pandemii. Trochę Pana jak zwykle poniosło. Lekarz ma wiedzę medyczną. I doskonale wie co ma robić. Jakie kwalifikacje medyczne pan posiada? Statystyki trzeba wyrobić? W jakim celu jest ten post???
Lidia Lila Liske: Gdyby pracownicy medyczni byli testowani w odpowiednim czasie i jak należy nie byłoby tego problemu. To grupa wysokiego ryzyka, dla nich testy powinny być ,,na zawołanie”!
Paulina Kwiecień: Skoro pojechała własnym autem na „drive-thru”, to nie stanowiła ona żadnego zagrożenia dla innych osób! Nawet jeśli wysiadła z samochodu… To nie wierzę, że pacjenci w miejscu pobrania wymazu stoją w skupisku, sądzę że podchodzą pojedynczo, a że każda osoba jest traktowana jako potencjalnie zakażona, to personel pobierający wymazy, jest stosownie zabezpieczony. Rozumiem Panią Doktor, lekarz z powołania, tak powinna być w domu, ale tyle się słyszy o opieszałości i błędach w pobieraniu i badaniu próbek, że pewnie dlatego wolała sama podjechać.
Barbara Sinczykowska: Piotr Świniarski. Lekarz o którym tu mowa jest wspaniałym lekarzem!!!!! Stoję za moją opinią MUREM!!!!
Renata Jankowska: Tyle pacjentek zostało przebadanych, poddanych kwarantannie a koniec końców taki że żadna z tych pacjentek nie miała pozytywnego wyniku. No ale więcej paniki, gadania niż to wszystko warte.




