Strach ma wielkie oczy
Z Maciejem Skowyrą, lekarzem weterynarii, ale przede wszystkim człowiekiem o wszechstronnej wiedzy, m.in. na temat zdrowego trybu życia, o koronawirusie i nie tylko rozmawia Marek Mostowski.
Maciej, zwróciłem się do Ciebie, gdyż jesteś człowiekiem nietuzinkowym, który zawsze idzie pod prąd. Znam Cię od dawna i wiem, że lubisz ignorować wszelkie narzucane nam paradygmaty i patrzysz na temat naszego zdrowia z innej zaskakującej perspektywy.
– Coś w tym jest Marku. Uważam, że system ochrony naszego zdrowia na wielu płaszczyznach już dawno się pogubił. Dlaczego? Otóż po pierwsze system zamiast nas chronić przed chorobami, tak naprawdę skoncentrował się na życiu z naszych chorób. Co to oznacza? Oznacza to, że musimy chorować, aby utrzymywać system, który leczy nas latami. Oczywiście lekami chemicznymi, które są dla naszego zdrowia szkodliwe, gdyż posiadają całą masę skutków ubocznych. Każdy z nas to doskonale wie. Uważam, że właśnie leki są główną przyczyną zgonów z powodu zakażeń koronawirusa, gdyż leki niszczą bardzo nasz układ odpornościowy, niezbędny jak zapewne wszyscy wiemy do walki z koronawirusem i innymi chorobami zakaźnymi, jak również z chorobami nowotworowymi. W krajach Europy zachodniej stosuje się jeszcze więcej leków na objawy infekcyjne. Paracetamol chętnie stosowany w Europie zachodniej bardzo mocno obniża naszą odporność, dlatego eksperci wiążą jego stosowanie ze zwiększoną ilością zgonów.
Jak to jest możliwe, że leki które zażywamy, aby być zdrowymi są główną przyczyną zgonów, aż trudno w to uwierzyć. Czy możesz nam to szerzej wyjaśnić?
– Oczywiście. Sprawa, Marku, jest bardzo prosta, wystarczy posłuchać doniesień medialnych i wyciągnąć prawidłowe wnioski. Na koronawirusa umierają osoby starsze i mające po kilka chorób współistniejących. Co to oznacza? Oznacza to, że są to osoby na lekach, gdyż wszelkie choroby system leczy lekami, Przyjrzyjmy się chorobie zwanej cholesterolem, która jest chorobą wymyśloną. Kiedyś podobno norma dla cholesterolu wynosiła 350, a teraz wynosi 190 i jest to przepaść. Z cholesterolu naszego przyjaciela, zrobiono strasznego wroga, którego trzeba zwalczać i to koniecznie statynami, które dosłownie demolują cały nasz organizm, a szczególnie niszczą nasze mitochondria i zabierają im niezbędny do produkcji energii – koenzym Q 10. Niszczą również witaminę K2, która reguluje poziom wapnia w naszych naczyniach krwionośnych, a tym samym doprowadzają do zwapnienia naczyń. To nie cholesterol jest zły, tylko cukier, który obniża jego masę cząsteczkową cholesterolu.
Marku zauważ, że obecnie w Polsce spadła ilość zgonów o czym alarmuje branża pogrzebowa. Portal WP podaje, że w niektórych częściach kraju liczba pogrzebów spadła w ostatnich dniach nawet o 40%. Ja wiążę to z utrudnionym, czy też niemożliwym dostępem do lekarzy. Ludzie łykają mniej leków i mamy pierwsze tego typu efekty w postaci zmniejszonej ilości zgonów.
To jest logiczne, a czy istnieje jakiś lek, którego koniecznie powinniśmy przestać zażywać, aby zwiększyć swoje szanse w walce z koronawirusem?
– Z tego co mówią różni światli lekarze, a szczególnie dr. Enzmann, laureat nagrody Nobla, to wszystkie leki szkodzą naszym mitochondriom komórkowym, dlatego na medycynę należałoby spojrzeć zupełnie inaczej, ale o tym decydują lekarze, którzy nas leczą. Dr. Enzmann piętnuje miedzy innymi bardzo leki na zobojętnienie soków żołądkowych, tzw. inhibitory pompy protonowej, które według niego są bardzo nadużywane. Można je stosować maksymalnie 4 tygodnie i to w konkretnych przypadkach. Niestety sprawa brania tego typu leków wygląda zupełnie inaczej. Lekarze przepisują te pigułki jako tzw. leki osłonowe na żołądek. Ludzie łykają je latami jak landrynki. Można je kupić nawet na stacji benzynowej. Niestety mają one potwornie tragiczne skutki dla naszego organizmu, które w kontekście koronawirusa są oczywiste.
Dlaczego?
– Po pierwsze kwaśne pH żołądka stanowi barierę dla wszelkich patogenów, a w tym dla koronawirusa. Czy nie jest tak? Poza tym zwiększają rozwój bakterii patogennych w żołądku, tzw. helikobaktera, który potwornie obniża naszą odporność.
A jak podwyższyć naszą odporność? Co my w temacie naszej odporności możemy sami zrobić w kontekście koronawirusa?
– Najważniejsze jest podniesienie naszej odporności, a izolacja jest sprawą drugorzędną, bo czy można się izolować dwa lata, aż nie powstanie szczepionka na katar (śmiech).
Po pierwsze powinniśmy zakwasić swój żołądek, ograniczymy wówczas populację helikobaktera i stworzymy barierę nie do przejścia dla koronawirusa. Świetnie robi to ekologiczny ocet jabłkowy najlepiej własnej produkcji. Po drugie powinniśmy dostarczyć do naszych jelit jak największej ilości pożytecznych bakterii. Najlepiej w formie kiszonej kapusty, bogatej również w witaminę C, kiszonego buraka, który zawiera całą masę witamin, głównie z grupy B. Ja jem bardzo dużo kiszonek, do których zaszczepiam tysiące szczepów specjalnych pożytecznych drobnoustrojów, które przywożę z Niemiec.
Nie wolno nam również jeść konserwowanej żywności, która demoluje naszą pożyteczną mikroflorę jelit, a tym samym rozwija w naszym przewodzie pokarmowym szkodliwą patogenną mikroflorę. Jedzmy produkty świeże, a nie przetworzone z marketów. Przykładowo jak mamy zjeść jakiś nabiał, to zjedzmy go w formie świeżego twarogu, czy kefiru i najlepiej z naszej mleczarni w Łobżenicy, która nie dodaje konserwantów. Kupujmy mięso z małych ubojni i je sami przygotujmy, np. w piekarniku, a nie kupujmy gotowych wędlin nafaszerowanych szkodliwymi konserwantami, a szczególnie silnie rakotwórczym azotanem sodu. Dbajmy o to co jemy. Żyjemy w Pile, gdzie są dwa świetne rynki, na których kupimy dobre warzywa, czy nawet własnej produkcji ekologiczny ocet jabłkowy.
Zauważ Marku, że teraz wszystko dezynfekujemy. Uważam, że może to nam bardzo zaszkodzić, a nie pomóc. Dezynfekcja niszczy przede wszystkim pożyteczne drobnoustroje, które nas chronią. Przykładem mogą być zakażenia szpitalne, o których każdy z nas zapewne słyszał.
Dlatego ja po przyjściu do domu nie dezynfekuję rak, tylko dokładnie je myję w mydle, które zawiera pożyteczne drobnoustroje. Doktor Semmelweis odkrył kiedyś, że samo mycie rąk zmniejsza śmiertelność okołoporodową matek. Było to jeszcze przed poznaniem drobnoustrojów.
Mówiłeś mi, że masz swój sposób na podniesienie odporności, czy możesz go nam wszystkim zdradzić?
– Myślę, że tak. To co już powiedziałem stanowi pewną bazę. Czyli mając 52 lata nie biorę żadnych leków i otaczam się pożytecznymi drobnoustrojami. Nie jem cukru, mąki, owoców, gdyż cukier o 40% obniża naszą odporność, a także powoduje starzenie się naszych komórek. Musimy wiedzieć, że szklanka mąki zawiera 32 łyżeczki cukru, a jedno jabłko zawiera cztery łyżeczki cukru, a natomiast 30 razy mniej zawiera witamin co kiedyś zawierało. Dlatego ja suplementuję spirulinę hawajską, która idealnie zastępuje owoce, jeżeli chodzi o witaminy i minerały. Nie jem też tłuszczów roślinnych zawierających tłuszcze uwodornione, które dosłownie oblepiają nasze błony komórkowe, a tym samym doprowadzają nasze komórki do chronicznego niedotlenienia.
Co zatem jesz?
– Jem natomiast codziennie Budwig, który robię z twarogu i świeżo tłoczonego oleju lnianego. Po dłuższym zblendowaniu tworzy się produkt, który niezwykle podnosi naszą odporność. Aby to wszystko zadziałało stosuję specjalną witaminę D3 w dawce minimum sto tysięcy jednostek dziennie. Oczywiście biorąc witaminę D3 nie zapominam o sporej dawce magnezu i witaminy K2, które są niezbędne w tym wypadku. Dzięki temu działaniu wzmacniam swój układ odpornościowy, który podnosi żerność makrofagów nawet 200-krotnie, a co najważniejsze makrofagi wówczas bardzo dobrze rozpoznają obce wirusy i je szybko likwidują. O witaminie c i tym podobnych naturalnych wspomagaczach każdy z nas zapewne wie.
Mówi się, że jak się zaszczepimy, to skończy się pandemia koronawirusa i że szczepionki mają być obowiązkowe, co ty na to?
– Zaszczepimy się i będziemy czekać na cud, bo na pewno nie da się zaszczepić nas skutecznie na katar, tak samo nie da się zaszczepić nas skutecznie na koronawirusa. Co ta szczepionka będzie w sobie zawierała i jaką da odporność jeden Pan Bóg wie, ale już przygotowuje się nas mentalnie, że będziemy musieli się nią wszyscy zaszczepić, aby zlikwidować koronawirusa. Nie tędy droga. (śmiech)
Czy coś powiesz w ramach puenty?
– Proszę nie traktować mojej wypowiedzi jako porady medycznej, gdyż taką nie jest. Uważam jednak, że wszyscy powinniśmy spojrzeć na swoje zdrowie oczami Stwórcy, który dał nam ziemię czystą, a myśmy ją zatruli i zastąpiliśmy zdrowe jedzenie toksycznym.
Dziękuję za interesującą rozmowę.
Rzeczywiście, znam Macieja Skowyrę, ho, ho, a pewnie dłużej. Znam jego wielopłaszczyznowość zainteresowań. Wiem również, że problem zdrowia homo sapiens wzbudza u niego od wielu lat szczególną dociekliwość! Wiedza, którą cały czas wchłania jest imponująca. Doświadczyłem także jak osoby, które skorzystały z jego podpowiedzi, znacząco poprawiły „siłę” swoich systemów immunologicznych, a tym samym zasadniczo poprawiły stan swojego zdrowia. Przekonałem się o tym autopsyjnie, będąc świadkiem jak owe osoby wyrażały swoją wdzięczność Maciejowi. Mam zamiar z jedną z nich zrobić specjalny wywiad, jak tylko przyjedzie do Piły, a jest z drugiego końca Polski, gdyż jej powrót do zdrowia jest szokujący i każdy powinien o nim usłyszeć. Ale ponieważ każdy z nas jest (powinien być) panem swego losu, dlatego powinien wziąć za dobrą monetę treść tego wywiadu…. bądź przejść nad nią do porządku dziennego.
Marek Mostowski




