Wojna „za oknem” a co ze schronami?

 

Senator Adam Szejnfeld wystąpił do pana Prezesa Rady Ministrów w sprawie stanu bezpieczeństwa obywateli w przypadku wystąpienia działań wojennych lub na wypadek różnego rodzaju kataklizmów, w zakresie możliwości ochrony w tym czasie obywateli w schronach i w innych tego typu obiektach budowlanych. 

 

Ostatnie miesiące i lata uświadamiają nam, jak poważnym zagrożeniem dla pokoju jest Rosja i to już nie tylko poza obszarem NATO, ale i dla krajów członkowskich, szczególnie tych, które wyszły kilkadziesiąt lat temu z kręgu wpływów sowieckiego Związku Radzieckiego. W związku z tym w polskiej debacie publicznej pojawiły się słuszne pytania, czy, a jeśli tak, to w jakim zakresie jesteśmy przygotowani do ewentualnego konfliktu zbrojnego. Jedno z zasadniczych pytań w tym zakresie dotyczy także stanu infrastruktury ochronnej przeznaczonej dla ludności cywilnej. Chodzi przede wszystkim o schrony, ale także nieczynne bunkry, piwnice, podziemne garaże, a nawet warszawskie metro oraz inne tego typu budynki i budowle ochronne lub mogące służyć ochronie obywateli w stanie zagrożenia.

 

Niestety, na ten temat mamy co najmniej dwa odmienne od siebie stanowiska. Jedno, to pocieszająca obywateli informacja wynikająca z raportu Państwowej Straży Pożarnej, stworzonego za czasów rządów PiS, z którego wynika, że pod względem zabezpieczenia schronień dla obywateli w czasie zagrożenia jesteśmy dobrze, a nawet bardzo dobrze zorganizowani oraz już mniej optymistyczny raport Najwyższej Izby Kontroli, który formułuje wręcz przeciwne do PSP wnioski. Jaka jest zatem prawda? Z powodu tych rozbieżności senator Szejnfeld zwrócił się do Premiera o wyjaśnienie sytuacji.

 

– Z raportu PSP wynika, iż od października 2022 roku do lutego 2023 roku zinwentaryzowano prawie 235 tysięcy obiektów pod kątem identyfikacji, które z nich w razie wojny, kataklizmu czy klęski żywiołowej mogłyby służyć za schronienie, jako punkty doraźne, oraz ile i które, jako budowle ochronne i schrony cywilne. W tym przypadku chodziło o budowle ochronne rozumiane jako zabudowy specjalistyczne, tworzone specjalnie z myślą o wojnie, czy innych sytuacjach kryzysowych. Co ciekawe, według raportu PSP punkty doraźnego schronienia oraz różnego rodzaju schrony cywilne mogłyby pomieścić aż 49 mln osób, a budowle ochronne specjalistyczne równie znaczą liczbę, bo około 1,43 miliona osób. Dane te są zaskakujące i mało wiarygodne nie tylko dla przeciętnego człowieka, który w zasadzie nie ma pojęcia o żadnym takim obiekcie (poza piwnicą czy garażem podziemnym) wokół swojego miejsca aktywności zawodowej czy życiowej, ale co ważniejsze, kłóci się z danymi Najwyżej Izby Kontroli, która ocenia te informacje jako nierzetelne i mogące stwarzać fałszywe poczucie bezpieczeństwa – napisał do premiera Tuska senator Adam Szejnfeld.

 

– Jest to sytuacja o tyle niebezpieczna, że poza różnicą zdań pomiędzy PSP a NIK na temat odsetka obywateli, jaki można ochronić w razie zagrożenia, to w Polsce po rządach PiS praktycznie nie istnieje obrona cywilna, a obywatele nie wiedzą, gdzie w razie zagrożeń mogą szukać bezpiecznego miejsca schronienia. Jest tak dlatego, że paradoksalnie w marcu 2022 roku większością posłów PiS Sejm przyjął ustawę o obronie Ojczyzny, która de facto zlikwidowała obronę cywilną w Polsce. Powodem tego był pewnie brak dbałości ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji dotyczący wprowadzenia do ustawy przepisów przejściowych. Te mogłyby przedłużyć obowiązywanie dotychczasowych regulacji dotyczących obrony cywilnej, a funkcjonujących już prawie od 60 lat, do czasu wydania nowych przepisów – dodał senator Wielkopolski Północnej.

NIK podaje w swoim raporcie przykładowo także i to, że 6. z 32. skontrolowanych gmin nie ma nawet jednego miejsca zapewniającego bezpieczeństwo swoim mieszkańcom, i że aż 68.  proc. poddanych oględzinom schronów oraz ponad 50. proc. tzw. ukryć, nie spełniała nawet podstawowych wymaganych warunków technicznych!

 

Poza brakiem budowania nowych i modernizowania strach schronów oraz ukryć dla ludności, przyczyną tej sytuacji jest m.in. także brak przepisów wskazujących odpowiedzialnych za zarządzanie budowlami ochronnymi, określających ich niezbędne wyposażenie oraz wymogi techniczne, jakie muszą spełniać, czy choćby definiujących w ogóle, czym w dzisiejszych czasach jest schron. Za poprzednich rządów nie tylko, że praktycznie zlikwidowano ustawowe rozwiązania dotyczące Obrony Cywilnej, to nie stworzono nowej ustawy o ochronie ludności. Samo natomiast głoszenie wszem i wobec, że wydaje się na obronność 4 proc. PKB pod omawianym względem bezpieczeństwa naszym obywatelom nie zapewnia.

 

– Z raportu NIK wyłania się zatrważający obraz, mianowicie, iż mniej niż 4. proc. Polek i Polaków ma dostęp do schronu lub ukrycia, mimo, że wytyczne szefa obrony cywilnej już z 2018 roku jasno nakazywały zapewnienie miejsc w schronach lub ukryciach dla co najmniej 25% mieszkańców (reszta miała mieć zapewnione plany ewakuacji). Niestety, tylko w 31 proc. gmin i miast zrealizowano to zadanie – podnosi senator Szejnfeld. 

 

Kolejną kwestią, którą należy się zająć jest sytuacja warszawskiego metra jako schronu. Kontrola NIK wykazała, że obiekty metra nie spełniają norm bezpieczeństwa i nie mogą być traktowane jako schrony. Pierwsza na przykład linia metra, od Kabat do Wierzbna, nie jest hermetyczna i nie posiada pełnego wyposażenia wymaganego dla schronu. Oględziny czerpnio-wyrzutni i dwóch stacji metra Politechnika i Wilanowska wykazały brak szczelności, oświetlenia, wody, kanalizacji i wentylacji. Istniejące w obiektach wrota i grodzie nie są podłączone do instalacji elektrycznej, co uniemożliwia ich zamykanie. Nie zainstalowano również hermetycznych grodzi oddzielających stacje metra od szlaków kolejowych. Pojawiają się także wątpliwości co do statusu prawnego metra w kontekście ochrony ludności w czasie konfliktu zbrojnego, a to z kolei wiąże się z odpowiedzialnością za życie i zdrowie obywateli.

 

– Stan taki może nie dziwić, wszak w ostatnich kilkudziesięciu latach po II wojennie światowej, zwłaszcza po zakończeniu „Zimnej wojny” oraz upadku „Muru Berlińskiego” żyliśmy w czasach pokoju, w czasach wolnych od zagrożenia konfliktem zbrojnym. Stan ten diametralnie się jednak zmienił dwa lata temu po agresji Federacja Rosyjskiej na Ukrainę, co powoduje konieczność pilnego przystąpienia do remontów i modernizacji istniejących obiektów oraz budowy nowych – uważa Adam Szejnfeld. 

 

Biorąc powyższe pod uwagę senator Adam Szejnfeld zwrócił się do Premiera m.in. z następującymi pytaniami:

  • Kiedy można spodziewać się projektu ustawy, która nie tylko kompleksowo będzie regulowała problematykę obrony cywilnej, ale również ochronę ludności tak przed zagrożeniem wynikającym z potencjalnych działań wojennych jak i z klęsk żywiołowych?
  • Czy, a jeśli tak to, kiedy, zostaną wprowadzone szczegółowe przepisy określające zasady planowania przestrzennego, w tym lokalizacji, projektowania, wznoszenia i utrzymania schronów oraz innego typu budowli ochronnych?
  • Kto będzie odpowiedzialny za prowadzenie ewidencji tych budowli, utrzymania i zarządzania nimi, a także przeprowadzania kontroli dotyczących stanu technicznego tych obiektów?
  • Kto i z jakich środków będzie finansował remonty, modernizację i rewitalizację istniejących obiektów ochronnych oraz kto i z jakich środków będzie finansował nowe inwestycje w schrony oraz inne tego typu obiekty ochronne?
  • Kiedy i z jakim harmonogramem rozpoczną się roboty remontowe i modernizacyjne oraz nowe inwestycje w schrony oraz inne obiekty ochronne?
  • W jakiej wysokości środki finansowe są planowane na te cele z budżetu państwa i ewentualne z funduszy EU?
  • Który resort będzie w tym zakresie wiodącym oraz odpowiedzialnym za realizację zadania ochrony obywateli na wypadek działań wojennych albo wystąpienia kataklizmów lub klęsk żywiołowych?

 

Dominika Kobiołka
Dyrektor Biura Senatorskiego Adama Szejnfelda w Pile