Łowiectwo to wielka pasja i miłość do ojczystej przyrody
Wszyscy wiedzą o istnieniu Polskiego Związku Łowieckiego, ale większość nie wie jak szerokie jest spektrum jego działania. Proszę powiedzieć co nieco o związku.
– Polski Związek Łowiecki to historyczna organizacja, która ma ponad 96 lat i zrzesza myśliwych w kołach łowieckich. Głównym zadaniem PZŁ jest prowadzenie gospodarki łowieckiej na terenach obwodów wydzierżawionych przez koła łowieckie. To zadanie, które realizujemy, zostało zlecone nam przez państwo, ponieważ zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Skarbu Państwa. Taki mamy w Polsce model łowiectwa, ale w związku z tym mamy też wiele obowiązków. Nie tylko prowadzenie planowanej gospodarki, ale ochrona, hodowla, walka z kłusownictwem oraz utrzymanie stanu zwierzyny na poziomie zgodnym z wieloletnim i rocznym planem łowieckim. Corocznie stan zwierzyny łownej jest inwentaryzowany i stanowi to podstawę do prowadzenia planowej gospodarki.
Zajmujemy się szeroko pojętą ochroną środowiska czy edukacją, propagując kulturę i etykę łowiecką. Jest wiele zadań, które PZŁ ma do wykonania. A poza tym trzeba pamiętać, że łowiectwo to wielka pasja i miłość do ojczystej przyrody. Myśliwy nie jest żadnym strzelaczem czy jak niektórzy mówią – mordercą. My realizujemy to tak, aby utrzymać na odpowiednim poziomie i stanie zwierzynę łowną dziko żyjącą.
Nie ma dzisiaj innej drogi. To nie może być tak, że my będziemy stosować swoją politykę, a rolnictwo swoją, i ona będzie rozbieżna. Działy gospodarki jak rolnictwo, łowiectwo, leśnictwo czy gospodarka rybacka muszą ze sobą współpracować.
Jednym z bardzo ważnych zadań nałożonych na Polski Związek Łowiecki jest także rekompensowanie szkód, czyli szacowanie szkód wyrządzonych przez zwierzynę łowną i wypłacanie odszkodowań poszkodowanym rolnikom. Nigdy nie jest tak, aby było tak sielankowo i dobrze, że nie powstają na tym tle problemy. Każda ze stron ma swoje zdanie, a muszę powiedzieć, że w okręgu pilskim praktycznie poza kilkoma przypadkami, które są sporne, generalnie koła załatwiają sprawy na zasadzie ugody między stronami. W roku ubiegłym łowieckim cała powierzchnia zredukowana w okręgu pilskim wyniosła 720 ha i trzeba powiedzieć, że przy ponad 358 tysiącach ha upraw pól i łąk to stanowi zaledwie 0,003 promila wszystkich upraw. To nie świadczy o tym, że nie mamy nad czym pracować i te szkody zmniejszać, co czynimy. Jeśli w całej dyrekcji RDLP było tylko 17 złożonych odwołań do nadleśnictw, na kilka tysięcy oszacowań szkód, to o czymś to świadczy. Cieszy nas fakt, że dokonujemy tej ugody między nami a rolnikami, aby było jak najmniej problemów. Myślimy inaczej, świadomi jesteśmy tego, że my polujemy na czyjejś własności. Dzisiaj w znaczącym procencie tereny, po których chodzimy i polujemy, to są głównie grunty rolne i łąki stanowiące prywatną własność. My szanujemy pracę i trud rolnika.
Coraz większym problemem staje się afrykański pomór świń. Myśliwi także mają swój niepośledni udział w przeciwdziałaniu tej groźnej chorobie.
– Od kilku już lat realizujemy bardzo ważne zadanie depopulacji dzika, który jest jednym z wektorów tej niezwykle groźnej choroby, jaką jest ASF. Cały czas trzymała się ona do Wisły, częściowo po linii autostrady A1, ale dziś już wiemy, że mamy ją u wrót Wielkopolski. Jeżeli ASF będzie nadal rozszerzał swój zasięg, przyniesie to ogromnie straty. A już mamy w powiecie wschowskim, głogowskim i nowosolskim, czyli w województwie lubuskim i dolnośląskim, na pograniczu styku z Wielkopolską stwierdzone przypadki ASF. Odbyło się kilka spotkań zespołu zarządzania kryzysowego, gdzie podjęto natychmiastowe działania. Myśliwi aktywnie się w nie włączają. My już od kilku lat prowadzimy naprawdę intensywny odstrzał dzików. Maksymalnie co możemy redukujemy, ponieważ jesteśmy świadomi, że jeśli ta choroba uderzyłaby pełną mocą w Wielkopolskę, stałaby się tragedia. Mogłyby wystąpić szkody na poziomie nawet około 180 miliardów złotych. Trzeba pamiętać, że Wielkopolska jest jednym z największych producentów trzody chlewnej w Polsce. Mamy tu około 6,5 miliona sztuk świń. Dziś to wymaga ogromnej współpracy rolników, myśliwych, służb weterynaryjnych, wojska etc. w celu przeszukiwania terenów ze strefami czerwonymi. Na szczęście jeszcze w pilskim okręgu i dyrekcji RDLP przypadków ASF nie odnotowano. Ale prace w tym zakresie, aby zapobiegać, trwają już od dawna, choćby poprzez odstrzał sanitarny dzików i ściśle wprowadzoną bioasekurację przez myśliwych wykonujących polowania. Wyznaczamy miejsca, gdzie trzeba będzie stawiać chłodnie, ponieważ jak to mówią – wróg już stoi u bram, a wiec trzeba się przygotować do obrony, żeby jak najskuteczniej go powstrzymać.
Ostatnio słychać coraz głośniej o zwiększającym się zagrożeniu ze strony wilka. Czy jest ono rzeczywiste?
– Wilk ma u nas doskonałe warunki do życia. Z roku na rok jego populacja się zwiększa. Część naukowców zaczyna się tym problemem przejmować, a część mówi, że zagrożenie nie występuje. Jedni mówią, że wilków w Polsce jest 1,5 tysiąca, inni że jest ich ponad 2 tysiące, a jeszcze inni, że jest ich nawet cztery i pół tysiąca. Przekonany jestem, że według prowadzonych inwentaryzacji, na terenie okręgu pilskiego i RDLP będzie ich ponad 350. Jest to spora ilość, która musi się wyżywić. W związku z tym zauważamy, że w pewnych gatunkach mamy znaczące ubytki, głównie w sarnach i jeleniach. Mieliśmy sporą populację muflonów, które zostały zjedzone na pierwszy ogień. Ogólnie mamy problem z wilkiem.
Nie wszyscy w to wierzą, ale nie chciałbym, aby w pewnym momencie doszło do tragedii. Były już przypadki, że gdzieś zwierzęta zostały porwane czy zagryzione już na posesjach. Wilki nie mają już strachu przed niczym. Ostatnie przypadki wskazują, że się nie za bardzo boją człowieka, a jeśli jego ilość wzrasta, to i ilość zapotrzebowania na pokarm jest większa. Takim naturalnym przeciwnikiem, którego wilk nie znosi, jest pies. My już problemu psów wałęsających się w lesie nie mamy, bo ich nie ma. Watahy wilków zlikwidowały je w pierwszej kolejności. Także mamy ubytki, liczone w dziesiątkach ton, wśród innych gatunków zwierząt. Ja nie mam nic do wilka. Uważam, że jest jak każdy gatunek potrzebny, który został przywrócony, ale powinien być utrzymywany na określonym poziomie ilościowym. Powinna być ustalona jakaś strategia w państwie, która określi jego maksymalną ilość. I tak, mamy ustalone ilości dla jeleni, danieli, saren i dzików.
Doprowadziliśmy do dwóch rzeczy, dla mnie niezrozumiałych. Przez prawie 20 lat chronimy łosia. Gatunek łowny. Kiedy zatrzymano odstrzał łosia, było ich w Polsce 1600 sztuk. Uznaliśmy, że istnieje niebezpieczeństwo zaniku gatunku i trzeba odbudować jego populację. Dzisiaj może mamy 28-30 tysięcy sztuk łosia i staje się on ogromnym zagrożeniem w uprawach leśnych, nie tylko w lasach państwowych, ale i prywatnych. Stwarza również wielkie zagrożenie w komunikacji, gdzie zderzenie z takim olbrzymem powoduje śmiertelne wypadki.
Podobna sytuacja jest z bobrem, który jest dziś szkodnikiem i państwo nie za bardzo widzi jak ten problem rozwiązać, choć płaci ogromne odszkodowania za wyrządzone przez nie szkody. Należy prowadzić znacznie zwiększony odstrzał, bez zbędnej biurokracji, posiadając na odstrzał tylko upoważnienie. Państwo na to się godzi, ale co robić z tą górą dobrego mięsa czy wspaniałych skór? Nie idzie za tym żadne przetwórstwo. Jest to znaczny problem, ale do jego rozwiązania trzeba pewnie odważniejszych decyzji, które nie leżą po stronie Polskiego Związku Łowieckiego.
Na koniec, jaki ma zasięg obszarowo i ilu liczy członków Pilska Organizacja Łowiecka?
– Pilska Organizacja Łowiecka liczy 2875 myśliwych. Mamy łącznie 86 kół łowieckich, które dzierżawią obwody na terenie okręgu pilskiego. Gospodarujemy na terenie sześciu powiatów: wałeckim, złotowskim, czarnkowsko-trzcianeckim, chodzieskim, wągrowieckim oraz pilskim. Organizacja jest bardzo sprawna. Mamy wspaniałych ludzi polujących, rozumiejących trud i zadania, które trzeba wykonać, np. z ASF, z którym mam nadzieję wyjdziemy obronną ręką. Jest to organizacja mająca wielkie zasługi, która nie tak dawno obchodziła 40-lecie. Poza planową gospodarką promujemy kulturę i etykę łowiecką. W tym roku organizowaliśmy Mistrzostwa Polski muzyki myśliwskiej i sygnalistyki. W przyszłym roku będziemy organizować Mistrzostwa Europy w wabieniu jeleni. Będzie festiwal kultury łowieckiej, przegląd chórów, zawody łucznicze i wiele innych. Nie zapominamy o kulturze, etyce, edukacji w szkołach, na festynach, różnego rodzaju imprezach, które organizujemy we współpracy z samorządami powiatowymi, gminnymi oraz Lasami Państwowymi. Na co dzień współpracujemy z nadleśnictwami i RDLP w Pile, i myślę, że ta współpraca jest wzorcowa. Możemy się pochwalić, że wiele wspólnych zadań robimy, które pomagają nam analizować naszą pracę w gospodarce łowieckiej, ponieważ prowadzimy corocznie wspólnie wielkoobszarową inwentaryzację zwierzyny, przeważnie w miesiącu marcu. W miesiącach letnich przeprowadzamy obserwację zwierzyny. Średnio w tych pracach uczestniczy około 1800 leśników i myśliwych. To jest ogromne przedsięwzięcie, które od kilku lat realizujemy. Życzyłbym wszystkim łowczym okręgowym, aby mieli tak wspaniałą współpracę z leśnikami, jaką mamy tu w pilskim okręgu, i z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Pile.
Życzę dalszego rozwoju i zrozumienia nie tylko ze strony ekologów, ale też wszystkich innych osób korzystających z lasów, czyli z terenów, na których Wy działacie.
– Dziękuje za życzenia. Staramy się, aby to robić dobrze, fachowo i zgodnie z wieloletnią tradycją. Darz Bór.
Dziękuję za rozmowę.




