Zwycięstwo Borysa Budki… będzie dobrą wiadomością dla PiS-u
Lider opozycji Grzegorz Schetyna zrezygnował z ponownego kandydowania w wyborach na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Uznał, że nie ma realnych szans, a żeby utrzymać choć część wpływów swojej frakcji, szczególnie silnej w Wielkopolsce, będzie wspierał innego kandydata. W tej sytuacji faworytem wydaje się być Borys Budka. To dobra wiadomość dla Prawa i Sprawiedliwości. To jak były minister sprawiedliwości radzi sobie z zarządzaniem widzieliśmy kilka tygodni temu. Posłowie PO i reszty opozycji, pod nieobecność wielu członków rządu, mogli wygrać głosowania proceduralne, o które sami wnosili. Jednak szef klubu parlamentarnego PO Borys Budka, podobnie jak jego odpowiednicy z SLD i PSL nie dali rady dopilnować stawienia się w podstawowym miejscu pracy – w Sejmie RP – wielu swoich posłów. Kilka dni temu próbował zerwać kworum, ale nie dopilnował dwóch posłanek, które zagapiły się. Jesienią 2018 r. jako wiceprzewodniczący partii nie był w stanie utrzymać trwającej od kilkunastu lat dominacji PO w samorządzie śląskim, z którego się wywodzi. Niezależnie od fundamentalnych różnic między nami, doceniam potencjał prawniczy Borysa Budki. Jednak kierowanie partią to olbrzymie przedsięwzięcie. Po pierwsze walka z obozem władzy, który niedawno kolejny raz dostał mocny społeczny mandat. Po drugie frakcyjne walki o wpływy, szczególnie tam gdzie PO ma jeszcze polityczny pakiet kontrolny. Dlatego, moim zdaniem, ważniejsze od kwestii osoby przewodniczącego, będą jego rekomendacje na inne kluczowe funkcje w PO. Roztropny podział funkcji i obowiązków może dać im ostatnią nadzieję. Błąd oznaczać będzie, że PO straci rolę najważniejszej formacji opozycyjnej.
Marcin Porzucek
poseł na Sejm RP



