Mobbing wobec Mariana Martenki w pilskim DPS!?
– Dzisiaj rano rozwiązałem umowę o pracę bez wypowiedzenia z Domem Pomocy Społecznej im. Jana Pawła II w Pile z winy pracodawcy. Przyczyną wypowiedzenia umowy są zachowania mobbingowe Dyrektora Domu Bogusława Mikity wobec mojej osoby – Tymi słowami rozpoczął poniedziałkową (18 lipca br.) konferencję prasową Marian Martenka, który w DPS przepracował 9 lat. Martenka – przewodniczący PO w powiecie pilskim i radny powiatowy zapowiada, że sprawa ta swój epilog znajdzie w sądzie.
– Mobbing trwa od czasu objęcia przez Bogusława Mikitę – Prezesa Stowarzyszenia Porozumienie Samorządowe, stanowiska dyrektora w DPS, czyli od marca 2015 roku. Dzisiejsze wypowiedzenie jest bezpośrednio związane z mobbingiem, ale także pełnioną przez mnie funkcją radnego Rady Powiatu w Pile. Od początku tej kadencji Rady Powiatu w Pile próbowano wykorzystać fakt mojej pracy w Domu Opieki Społecznej do tego, aby mnie wyeliminować z rady powiatu i pozbawić mandatu radnego. Jednak te działania nasiliły się, gdy objąłem funkcję przewodniczącego struktur powiatowych Platformy Obywatelskiej RP. Znacie Państwo historię wystąpienia Wojewody Wielkopolskiego z 22 lutego tego roku, wzywającego Radę Powiatu w Pile do podjęcia uchwały o wygaśnięciu mojego mandatu radnego. Przypominam tylko, że to wezwanie Wojewody wpłynęło do Starostwa Powiatowego w Pile tuż przed sesją w dniu 25 lutego tego roku i na tej sesji obecna koalicja Porozumienie Samorządowe – PSL podjęła próbę wygaszenia mi mandatu. Dzięki mojemu stanowczemu protestowi i zaangażowaniu się w moją sprawę Rzecznika Praw Obywatelskich w imieniu, którego działania podjął Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego, do dzisiaj nie ma decyzji Wojewody. Sprawę rozpatruje Wojewoda od stycznia 2016 roku – mówi Marian Martenka, który pracował w DPS na stanowisku głównego administratora. – Kluczową rolę w tej sprawie odegrał i nadal odgrywa Dyrektor Bogdan Mikita, prezes Stowarzyszenia Porozumienia Samorządowe. To on, mimo mojego sprzeciwu, polecał mi zastępowanie go w czasie jego nieobecności w pracy, powołując się na obowiązujący w DPS Regulamin Organizacyjny. Gdy odmawiałem, wydawał mi polecenia służbowe, a podpisane polecenie wystarczyło do podjęcia działań przez Wojewodę. Kiedy konsekwentnie odmawiałem zastępowania, nakładał na mnie kary, upomnienia i kary nagany, groził rozwiązaniem umowy o pracę oraz zdegradowaniem mnie do roli opiekuna lub konserwatora. Trwający przez wiele miesięcy stres i uporczywe działania Dyrektora, doprowadziły do mojego zasłabnięcia w pracy, spowodowanego bardzo wysokim ciśnieniem. Z pracy zostałem odwieziony przez karetkę pogotowia do szpitala, czego konsekwencją była moja okresowa niezdolność do pracy. Chciałbym podziękować wszystkim mieszkańcom, pracownikom Domu Pomocy za dotychczasową współpracę – spuentował Marian Martenka.
Mieczysław Augustyn, Senator RP, dyrektor DPS w Pile na urlopie parlamentarnym, uważa że odejście z pracy Mariana Martenki to duża strata dla tej placówki. Jego zdaniem, sprawa ta ma podtekst i charakter polityczny.
Natomiast Marian Martenka zgłasza sprawę o mobbingu do Państwowej Inspekcji Pracy, by zatrzymać niewłaściwe zachowania dyrektora Mikity i by takie działania nie były skierowane wobec innych pracowników. Kopię wypowiedzenia umowy o pracę przekazał także Staroście Pilskiemu, który mówi otwarcie, że nie wie czy był stosowany mobbing wobec Mariana Martenki, bo to nie on jest jego pracodawcą.
– Osobiście wątpię, że były jakieś przejawy mobbingu. Dlaczego? Bycie działaczem politycznym nie zwalnia od wykonywania pracy. Ja sam zresztą dałem przykład moim współpracownikom i pojechałem przed chwilą kilka metrów od budynku Starostwa do pewnej starszej pani, aby podpisała pewien wniosek. Jej samej by było ciężko do nas przyjść. Ja pracy pana Martenki nie znam, bo nie jestem jego przełożonym, ale słyszałem, że przebywa często na zwolnieniach lekarskich. Na miejscu pana Martenki byłbym ostrożny w formułowaniu takich stwierdzeń o mobbingu. Od tego czy jest mobbing są odpowiednie służby, które mogą to sprawdzić. Jeśli tak było, mógł dawno taki fakt zgłosić do Inspekcji Pracy, Sądu Pracy albo do innych organów. Dziwię się, dlaczego tego do tej pory nie uczynił. – mówi Eligiusz Komarowski, starosta pilski.
Do całej sprawy odniósł się także dyrektor Domu Pomocy Społecznej, Bogusław Mikita, który stwierdził, że każde zarzuty pana Martenki może odeprzeć i pokazać stosowne pisma.
– Oskarżeniami o mobbing generalnie się nie przejmuję. Procedury wszczęte. Na wszystkie zarzuty mogę odpowiedzieć. Powiem szczerze, że kamień spadł mi z serca. Nie chciałem z pana Martenki robić niewolnika. Mimo wszystko, to on z siebie zrobił niewolnika. W jednym z pism napisał, że on lubi swoją pracę. Ja też bym bardzo lubił, gdybym przez siedem lat był nad dyrektorem i generalnie nie robił tego, co powinien robić główny administrator. A był czas, że ja nadzorowałem te placówki. Ja byłem sprawcą, że on znalazł się w DPS, pamiętam jak prosił starostę Bugajskiego o pracę. Jeśli pan Martenka uważa, że to polityczna sprawa, to jak nazwać telefon do pana Wojewody Florka z PO w mojej sprawie, odnośnie wygrania konkursu na stanowisko dyrektora DPS w Pile z zapytaniem czy ja spełniałem wymogi. Okazało się, że spełniałem, wiec nie mógł uderzyć. Co nie oznacza, że nie dzwonił, nie próbował. Ja to wiem i mogę przedstawić świadków, bo wiem kto w imieniu Wojewody odpisywał – mówi Bogusław Mikita, dyrektor DPS w Pile.
Sebastian Daukszewicz




