Morzewo – wieś ze wzgórzami morzewskimi… i nie tylko | Tętno Regionu. Wiadomości pilskie, z rejonu pilskiego

Morzewo – wieś ze wzgórzami morzewskimi… i nie tylko

I wreszcie w naszej eskapadzie po gminie Kaczory dotarliśmy do Morzewa. Wsi, której rodowód sięga co najmniej średniowiecza. Do tej malowniczej i estetycznie zagospodarowanej miejscowości wędrowcy kierują się m.in. nie tylko aby zobaczyć Wzgórza Morzewskie i oddać hołd zamordowanym w tym miejscu przez hitlerowców 42 osobom, ale także by skierować swe kroki do wyjątkowej urody, majestatycznego kościoła. O rozwój liczącego dzisiaj c. 600 mieszkańców Morzewa dba sołtys Zenon Kin, a wspomaga go bardzo aktywna i pełna animuszu radna gminy Kaczory, Katarzyna Rajek.

SOŁTYS, który wie czego chce

Zenon Kin - sołtys pełniący swą funkcję prawie 7 lat. Został sołtysem w wyborach uzupełniających po rezygnacji poprzednika. Wygrał je zdecydowaną większością głosów, a w kolejnych wyborach był jedynym kandydatem. - Po namyśle zgodziłem się kandydować. Wcześniej przez dwie kadencje byłem w radzie sołeckiej, pełniłem nawet funkcję zastępcy sołtysa. Byłem zorientowany, co się we wsi dzieje, jak to wygląda, byłem w temacie. Następnie wybrano Radę sołecką i z tymi ludźmi zacząłem działać. W drugiej kadencji część odpadła, przyszli nowi ludzie, młodzi ze świeżymi pomysłami i myślę, że to tak właśnie powinno wyglądać – mówi sołtys Morzewa.

Pan Zenon stara się, aby jak najwięcej zdziałać własnym, wiejskim sumptem, żeby arenda którą zarządza wyglądała jak najlepiej. – Większe inwestycje tutaj robione finansuje gmina i gmina ma na to pomysły. My w ramach naszego budżetu możemy tylko dbać o ładne obejście klubu, domu kultury. Moim oczkiem w głowie są drogi polne, te które my jako rolnicy użytkujemy najintensywniej. Staramy się je uporządkować i utrzymywać w dobrym stanie. Sporo już zrobiliśmy. Dbamy o przejezdność tych dróg, trzeba je na bieżąco uzupełniać, żeby nie było dziur – wyjaśnia pan sołtys.

Sala wiejska, która robi wielkie wrażenie, jest niemniejszym obiektem zainteresowania gospodarza Morzewa. - Służy ona całej społeczności. Organizujemy w niej m.in. zakończenie roku szkolnego dla dzieci, rozpoczęcie wakacji i Dzień Dziecka, potem jest Turniej Wsi, Dzień Kobiet, a w styczniu jest spotkanie opłatkowe. Robimy też zabawy charytatywne, dotychczas były dwie, ale jak będzie potrzeba zorganizujemy znowu. Mamy we wsi niepełnosprawnego chłopca i spełniliśmy jego marzenie. Interesuje się sportem i dzięki takiej imprezie udało się dofinansować jego wyjazd do Barcelony na mecz piłki nożnej. Dla funkcjonowania sali ważna jest klimatyzacja, którą udało nam się założyć w ubiegłym roku. Koszt był duży, ale sprawa ważna. Możemy się tym pochwalić, czemu nie? To nie są aż takie wielkie środki, żeby nie dało się ich pozyskać chociażby z wynajmu sali - z satysfakcją opowiada Zenon Kin.

A jak układa się współpraca z wójtem i radą? – W naszej w gminie wszyscy sołtysi bardzo dobrze współpracują z wójtem i z Radą. To co możemy robimy we własnym zakresie, na co nas nie stać, prosimy wójta o pomoc. Jeśli nie da się zrobić od razu, wójt przesunie projekt na najbliższy rok, może dwa, ale uwzględni, że czegoś potrzebujemy. Teraz na przykład dostaliśmy plac zabaw i trzy urządzenia do ćwiczeń na powietrzu. Trzeba przyznać, że wójt stara się po kolei każdą wieś zadowolić – informuje pan Zenon.

I wreszcie kim prywatnie jest sołtys Morzewa? - W tym roku kończę 55 lat, mam żonę i dwóch synów. Jeden jest już żonaty, mieszka w Poznaniu, drugi akurat został inżynierem i od 1 lipca zaczął pracę. Wnuków jeszcze nie mam, ale to z czasem przyjdzie. Jestem rolnikiem, mam nieduże gospodarstwo i dorabiam jako ochroniarz. Być może kiedyś będę miał czas wolny, w tej chwili mogę o tym jedynie pomarzyć…

RADNA… niczym wichura!

Katarzyna Rajek radną Gminy Kaczory jest pierwszą kadencję, choć w wyborach startowała już dwa razy. Ten pierwszy był swoistym rekonesansem, tak na przetarcie. Drugie wybory, choć długo się zastanawiała czy wziąć w nich udział, to już na poważnie. Z kontrkandydatem wygrała różnicą 50% głosów. – Zawsze interesowała mnie polityka, nie ta wielka, lecz właśnie nasza, regionalna. Pewnie do końca życia by mnie gryzło, że nie spróbowałam… i okazało się, że dobrze zrobiłam – mówi pani Kasia.

Czy miała jakieś plany swej działalności w radzie? – Szczerze powiem, że nie miałam żadnej wizji. Przede wszystkim chciałam zobaczyć jak to wszystko wygląda od środka. Następnie zadałam sobie pytanie, co można ugrać będąc samym? Już po pierwszych tygodniach doszłam do wniosku, że samotnie nic nie zwojuję. Przyłączyłam się do pana wójta, bo daje mi to szansę na lepsze wykorzystanie mandatu, mogę więcej zdziałać dla naszej społeczności. W gminie sporo się dzieje, m.in. teraz robimy ścieżki rowerowe, w zeszłym roku przegłosowaliśmy i zrealizowaliśmy oczyszczalnię ścieków. Chciałabym polepszyć warunki w Krzewinie, poprawić drogi, położyć asfalt, postawić kilka lamp…

A co dla Morzewa? – W miarę możliwości pomagam panu Zenkowi – sołtysowi Morzewa. Jeśli dzwoni i mówi, że trzeba coś zrobić, zawsze znajdę czas i nigdy mu nie odmówię. Często pośredniczę między nim a wójtem Kaczor. Bardzo dobrze nam się współpracuje. Jestem właściwie tak na pograniczu, między Morzewem a Krzewiną. Staram się też pomagać sołtysowi Krzewiny, Karolinie Wajer. Na pewno będę się angażować w sprawę remontu sali wiejskiej, bo to jest dla Krzewiny bardzo ważne. Warunki teraz są tam tragiczne, wręcz niebezpieczne. Trudno tam zorganizować jakąkolwiek imprezę. Ogólnie współpraca między Morzewem a Krzewiną układa się bardzo dobrze, często organizowane są wspólne imprezy, bo obie wioski należą do jednej parafii. Zawsze możemy liczyć na wzajemną pomoc i wydaje mi się, że to jest właśnie najważniejsze – konstatuje radna Katarzyna Wajer.

Katarzyna Wajer na co dzień jest? - Mam 33 lata, jestem panną. Od dwóch lat jestem kierowcą – kurierem. To jest mój aktualnie wykonywany zawód. Z wykształcenia jestem magistrem geografii, nauczycielem, lecz praca kierowcy bardzo mi odpowiada, zwłaszcza w roli kuriera, który dziennie 20, 30 razy wsiada i wysiada. Codziennie czeka nowa przygoda, są nowe wyzwania, nowi ludzie na horyzoncie, nowe problemy. Dla mnie to jest naprawdę super praca. Cieszę się, że jestem cały czas w ruchu.

Marek Mostowski
Fot. Sebastian Daukszewicz

morzewo00

morzewo11 morzewo01 morzewo02 morzewo03 morzewo04 morzewo05 morzewo06 morzewo07 morzewo08 morzewo09 morzewo10