Pokażmy, że Polak potrafi… iść gremialnie do urn wyborczych! | Tętno Regionu. Wiadomości pilskie, z rejonu pilskiego

Pokażmy, że Polak potrafi… iść gremialnie do urn wyborczych!

Przed nami, 13 października, kolejne wybory parlamentarne w kraju nad Wisłą. Powiadają, że to będą najważniejsze wybory od 1989 roku. Nie wypada przypominać, że akt elekcyjny i kartka wyborcza w ręku obywatela stanowi niezwykle ważny instrument do zaakcentowania woli zmiany obecnego stanu rzeczy, bądź jego kontynuacji. Innymi słowy, każdy mieszkaniec Polski, powinien skorzystać z tej jedynej możliwości wpływania na to jak państwo będzie rządzone i jaka będzie nasza przyszłość. Nie można patrzeć na tu i teraz, lecz obowiązkowo należy brać pod uwagę tą daleką przyszłość.

Niestety moi rodacy – i wstyd mi za nich – nader lekceważąco podchodzą do aktu wyborczego, który przecież zdarza się raz na cztery lata. Każdy powinien zdawać sobie sprawę, że czym nas więcej przy urnach, tym występuje większe prawdopodobieństwo lepszego jutra. Pomimo tego, że wybory są obywatelskim przywilejem, nadal – co prawda tzw. milcząca większość, nie jest większością, bo frekwencja w wyborach parlamentarnych A.D. 2015 w Polsce wyniosła 50,91% – rodacy niechętnie chodzą do wyborów.

W ostatnich latach najgorzej frekwencja w wyborach parlamentarnych wygląda w tzw. krajach postkomunistycznych. Biorąc pod uwagę okres ostatnich kilku lat czerwoną latarnią pod względem frekwencji jest Rumunia, gdzie w 2016 w wyborach parlamentarnych wzięło udział 39,44% uprawnionych do głosowania. Polska ze swoim frekwencyjnym „osiągnięciem” w 2015 r. 50,91%, uplasowała się na drugim miejscu od końca w Europie. Lepsze od nas były Czechy (w 2017 roku 60,84%), Słowacja (w 2016 roku 59,82%). Nawet Ukraina (w 2014 r. 52,42%) i Bułgaria (w 2017 r. 54,07).

A jak w krajach zachodnich obywatele podchodzą do PRZYWILEJU wyborczego? W Niemczech frekwencja nie spada poniżej 70%. W Hiszpanii, gdy do urn pójdzie mniej niż 70% uprawnionych do głosowania, uważają to za tragedię. W Finlandii w 2015 r. frekwencja wyniosła 70,1%. W Norwegii (w 2013 r. 78,2) zaś w Szwecji w 2018 r. 87,18%!

Zatem Rodaku, bierz przykład z innych mieszkańców Starego Kontynentu, szczególnie z tej części nie postkomunistycznej i pokaż, że potrafisz zrozumieć wagę oraz znaczenie WYBORÓW DO POLSKIEGO PARLAMENTU!

Marek Mostowski

pod_lupa_wrzesien_20191_01

pod_lupa_wrzesien_20191_02